Sąd orzekł, że o ile słowa prezesa PiS wypełniały znamiona zniesławienia zgodnie z literą art. 212 Kodeksu karnego, to umorzył postępowanie ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu. Polityk nie stawił się na sali podczas ogłaszania wyroku. Obecny był za to Brejza.
- Poseł Kaczyński miał świadomość tego, że to postępowanie i te zachowania, które panu Brejzie były przypisywane, miały być dokonane już przed wielu laty i miał świadomość tego, że poseł Brejza nigdy za to nie został skazany i nigdy nie przestawiono mu zarzutów. Nie powinien twierdzić publicznie, że pan poseł Brejza popełnił przestępstwo
- argumentował sędzia Trębicki.
Ocenił, że słowa Kaczyńskiego "wypełniły formalnie znamiona zachowania opisanego w artykule 212 paragraf 2 Kodeksu karnego". Uznał jednak, że zajście nie było szkodliwe społecznie:
„w ocenie sądu zachowanie pana posła Kaczyńskiego nie jest społecznie szkodliwe w stopniu przekraczającym granicę odpowiedzialności karnej”.
Oskarżenie Brejzy dotyczyło słów prezesa PiS, które padły na posiedzeniu komisji śledczej w marcu 2024 r. Lider PiS mówił wówczas odnosząc się do Brejzy: „znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw”. W tej sprawie Sejm uchylił Kaczyńskiemu immunitet w marcu zeszłego roku.
Sędzia Trębicki przypomniał, że Kaczyński wypowiadał się jako świadek przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa, a wypowiedź padła jako odpowiedź na jedno z pytań członków komisji do prezesa PiS. Co ważniejsze - jak dodał sąd - pytania dotyczyły także „przemyśleń i opinii”. - Nie padło to jako samodzielna teza, tylko wypowiedź skonstruowana w odpowiedzi na pytanie - zaznaczył sędzia.
Według Brejzy, Kaczyński w marcu 2024 r. zarzucił mu popełnianie poważnych i „odrażających przestępstw”. Proces w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia toczył się od jesieni zeszłego roku. Wyrok jest nieprawomocny.