We wtorek wieczorem na antenie telewizji Republika ujawniony został zapis rozmowy, podczas której oficer SOP Wojciech B. mówi wprost o porwaniu, torturowaniu, a następnie zamordowaniu i spaleniu zwłok red. Piotra Nisztora. Miałaby to być zemsta na dziennikarzu śledczym, który w 2014 roku opisał współpracę tego funkcjonariusza ze ściganym przez francuską policję handlarzem broni.
Wyżyny patologii
Zdaniem prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dr Jolanty Hajdasz grożenie red. Piotrowi Nisztorowi śmiercią “za to, że ujawnił niewygodne fakty dla osób z kręgów bliskich władzy pokazuje kolejne wyżyny patologii z jaką mamy obecnie do czynienia, bo okazało się, że oficer Służby Ochrony Państwa planował zamach na dziennikarza TV Republika”. - Oficer ten to człowiek, który był w najbliższym otoczeniu głównych osób w państwie, zajmował się ochroną wicepremiera i szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Z ujawnionych nagrań wynika, że funkcjonariusz planował m.in. połamać dziennikarzowi nogi, podpalić jego ciało, wsadzić go do lodówki i zabić jego psy – wskazuje w komentarzu dla portalu Niezależna.pl szefowa SDP.
Hajdasz przypomniała, że wcześniej prokuratura umorzyła inne groźby wyrażane w internecie wobec co najmniej 4 dziennikarzy tej stacji. - Jak stwierdzono w uzasadnieniu, nie można ustalić co mieli na myśli autorzy, ale na pewno nie są to - zdaniem umarzających śledztwo - „groźby karalne”. Nie przytoczę tu tych słów, które nie robią żadnego wrażenia na prokuratorach, bo są to wulgarne obelgi, ale nie mam wątpliwości, że oznaczają one groźby pod adresem dziennikarzy - dodała.
- To ogromny kontrast w stosunku do kobiety skazanej tydzień temu na 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok za dosłownie dwa słowa na temat Jerzego Owsiaka. Starsza, schorowana osoba została potraktowana z pełną surowością wymiaru sprawiedliwości jak najbardziej groźny przestępca. Prokuratura uznała, że ma do czynienia z realną do spełnienia groźbą karalną. Kobieta została zatrzymana przez policję o 6.25, a już po kilkunastu godzinach od zatrzymania prokuratura postawiła jej zarzuty „nawoływania do zbrodni”, choć poza wpisem (dosłownie: „giń człeku”) nie istniały żadne przesłanki do tego, by twierdzić, że rzekoma „zbrodnia” była przygotowywana w jakikolwiek sposób
- wyjaśnia nasza rozmówczyni.
Hipokryzja władzy
Wskazuje w tym kontekście na “widoczną hipokryzję i nierówne traktowanie różnych osób przez wymiar sprawiedliwości” i przypomina, że groźby pod adresem szykanowanych przez rząd dziennikarzy są ignorowane. - Od wielu lat to zjawisko dotyczy także założyciela i dyrektora Radia Maryja, ojca Tadeusza Rydzyka. Nigdy nikt nie został skazany za słowa typu - cytuję: „Rydzyk do piachu”, czy wezwania do „zrobienia z nim porządku siłą”. Nigdy ani policji, ani prokuraturze nie udało się znaleźć i ukarać autorów e-maili z treścią o „podłożeniu ładunków wybuchowych” w Radiu Maryja, co przecież paraliżuje pracę instytucji, bo wymaga interwencji pirotechników. Nie znaleziono także, a raczej nie próbowano znaleźć ani ukarać autorów komentarzy, w których internauci instruowali się wzajemnie, jak i gdzie „dopaść” zakonnika - podkreśla Jolanta Hajdasz.
- Czy naprawdę nikt ze sprawujących władzę nie obawia się, że dojdzie do tragedii i czy naprawdę rolą rządu demokratycznego państwa jest inspirowanie takich tragedii poprzez inicjowanie nagonek i tolerowanie tych, którzy je organizują
- zastanawia się prezes SDP.
Odnosząc się bezpośrednio do sprawy gróźb kierowanych pod adresem Piotra Nisztora wskazuje, że “tym razem mamy do czynienia z sytuacją, w której z ujawnionego nagrania wynika, jak patologiczne i prymitywne stało się obecnie środowisko osób odpowiadających za bezpieczeństwo najwyższych osób w państwie, czyli w mundurowej formacji jaką jest Służba Ochrony Państwa”.
- Dowód na to jak źle dzieje się w SOP-ie mieliśmy także kilka dni temu, gdy ujawniono zbrodnię, jaką popełnił funkcjonariusz tej formacji atakując nożem swoją rodzinę, w wyniku czego zmarła jego 4-letnia córeczka, a inni, jak jego żona, syn i teściowie zostali poważnie ranni. Język jakim rozmawiają między sobą na ujawnionym nagraniu osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo, to język przestępców, którzy chcą zabić dziennikarza za treści, które ujawnił w artykule. Przypomnę fakty – w 2014 redaktor Piotr Nisztor opisał szczegółowo sytuację, w której funkcjonariusze ówczesnego BOR-u dorabiali sobie poza godzinami służby jeżdżąc za granicę w charakterze ochroniarzy międzynarodowych handlarzy bronią. Dziś ten człowiek jest wysoko postawionym funkcjonariuszem SOP- u, który grozi dziennikarzowi śmiercią, gdy tylko zakończy służbę
- tłumaczyła prezes Hajdasz.
Poczucie bezkarności rozzuchwala
Podkreśliła jednocześnie, że “nie można już dłużej lekceważyć tych informacji, bo bezczynność organów ścigania do jakiej nas wszystkich przyzwyczajono, realnie zagraża fizycznemu bezpieczeństwu konkretnych dziennikarzy i ludzi mediów”. - Takie przestępstwa powinny być ścigane z urzędu. Jest to opisane w prawie prasowym, mówi o tym art. 2 tej ustawy głosząc wprost, że „organy państwowe zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej stwarzają prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji i zadań”, a wszelkie przypadki stosowania przemocy i stwarzania zagrożeń dla bezpieczeństwa osobistego dziennikarzy i dziennikarek w związku z ich działalnością zawodową są penalizowane na podstawie art. 43. Jest to tzw. tłumienie krytyki prasowej i powinno być ścigane z urzędu. W Polsce od dwóch lat w stosunku do dziennikarzy i mediów prawicowych i konserwatywnych jest to przepis całkowicie martwy. Na doniesienia do prokuratury w tej sprawie organy ścigania nierzadko nawet nie udzielają odpowiedzi, a jeśli to zrobią to tylko po to by odpisać, iż sprawa jest umorzona ze względu na niską szkodliwość społeczną. Wielokrotnie doświadczyli tego prawicowi dziennikarzy i nadawcy – przypomina dr Hajdasz.
Jej zdaniem, widoczne obecnie “poczucie bezkarności, jakie rządzący politycy zapewniają atakującym prawicowych dziennikarzy rozzuchwala”. - Dziś wszyscy mamy prawo nie tylko apelować do rządzących, ale wręcz żądać od nich zapewnienia nam równego traktowania wobec prawa i stanowczej reakcji na wszystkie zapowiedzi jego łamania, szczególnie w sytuacji, gdy depczą to prawo ci, którzy mają stać na jego straży. Dziennikarze są głosem opinii publicznej i zadają pytania w imieniu nas wszystkich. Ich zastraszanie i lekceważenie ich bezpieczeństwa to zamach na bezpieczeństwo każdego z nas – ocenia nasza rozmówczyni.
- Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zapowiada dzisiaj specjalną konferencję poświęconą wszystkim formalnym i nieformalnym działaniom rządzących przeciwko TV Republika i jej dziennikarzom. Procesów jest tak dużo, że nie nadążamy ich liczyć, do tego dochodzą inne represje i szykany, próba zastraszania, agresji fizycznej i stałego, prymitywnego niszczenia wizerunku tej stacji przy wykorzystaniu związanego z rządem zaplecza medialnego. Trzeba udokumentować te wszystkie przypadki, trzeba je nagłaśniać, bo muszą o nich wiedzieć nie tylko Polacy. Potrzeba nagłośnić te sprawy na forum międzynarodowym, by obnażyć hipokryzję i skandaliczne metody działania rządzących obecnie w Polsce
– podsumowuje prezes SDP.