Tysiące rolników protestuje przed Kancelarią Premiera. Delegacja weszła do siedziby szefa rządu. - Gdyby premier ich nie przyjął to delegacja podjęła decyzję, że zostają i okupują Kancelarię Premiera - przekazał jeden ze współorganizatorów protestu. Rolnicy zamierzają zorganizować "zielone miasteczko" w Alejach Ujazdowskich.
Po spotkaniu z prezydentem Karolem Nawrockim, premier Donald Tusk wziął udział w konferencji prasowej. Pytany był między innymi o protestujących rolników.
- Szczerze mówiąc, spodziewałem się znacznie większej manifestacji. Niezależnie od tego, że kilku działaczy PiS-u usiłuje zrobić z tej manistacji zrobić antyrządowy ruch to bardzo trudno uwierzyć w to, że demonstruje się w sprawie Mercosuru przeciwko rządowi, który ma identyczne zdanie jak demonstrujący. To coś bardzo przedziwnego
- mówił szef rządu.
- Ci, którzy chcą zrobić z tego politykę, czyli PiS, ponoszą największą odpowiedzialność za to, że Mercosur wchodzi w życie. Mieli czas i okazje, żeby ten proces osłabić, opóźnić albo zatrzymać. Nic nie zrobili w tej sprawie - zarzucił oponentom.
Podkreślił, że jego rządowi „udało się wprowadzić klauzulę zabezpieczającą”. - Tak naprawdę interesy rolników są w dużej mierze zabezpieczone - przekonywał Tusk.
I dalej: „rozumiem emocje rolników. Widzę jednak, że są dużo mniejsze niż się spodziewałem. Rozumiem te emocje, podzielam ten pogląd. Tylko nie rozumiem, dlaczego akurat Kancelaria Prezesa Rady Ministrów jest miejscem, gdzie ten protest się odbywa. Nie ma w tym wewnętrznej logiki”.
Po trzecim pytaniu o ewentualne spotkanie z rolnikami w KPRM, odparł: „można jeszcze pięć razy o to zapytać”.