Dziś o godz. 11 w Warszawie rozpoczął się protest rolników przeciwko umowie UE z krajami Mercosur. Wydarzenie potrwa do godz. 15. Decyzja, na szczeblu unijnym, zapadła chwilę przed godz. 12. Kraje europejskie dały zielone światło na podpisanie umowy z Mercosurem. Przeciwko głosowały Polska, Francja, Irlandia, Węgry i Austria, a Belgia wstrzymała się od głosu.
Niedługo przed godziną 14 protestujący zgromadzili się przed budynkiem Kancelarii Premiera. Delegacja rolników dostała się do środka. Będą tam oczekiwać na spotkanie z premierem. Przed budynkiem zostanie zorganizowane "zielone miasteczko".
- Delegacja rolników weszła do budynku. Gdyby premier ich nie przyjął to delegacja podjęła decyzję, że zostają i okupują Kancelarię Premiera - przekazał prowadzący protest.
- W takiej sytuacji nie mamy wyboru. Będziemy musieli na zewnątrz zorganizować zielone miasteczko, by okazać wsparcie tym, którzy tam weszli i nie wyjdą, dopóki premier się z nimi nie spotka i nie wsłucha się w ich postulaty - zwrócił się do rolników.
Zaapelował: "będziemy musieli umawiać się na dyżury w zielonym miasteczku. Proszę was o zgłaszanie się poprzez oddolny protest rolników, lto i kiedy mógłby zasilić zielone miasteczko".
Panie premierze, zapomniał pan, po co pan jest. Pan, jako premier, powinien dbać o bezpieczeństwo żywnościowe w kraju. Jak pan nie dba o rolników, to nie dba o bezpieczeństwo. Zapomniał pan, że jak zabraknie żywności, kto wyżywi Polaków
– powiedziała jedna z protestujących kobiet.