Od kilku tygodni w Strefie Wolnego Słowa narasta dyskusja nad funkcjonowaniem nurtu światopoglądowego, który skrycie popiera Rosję, jawnie zaś sabotuje Ukrainę i stosunki polsko-amerykańskie, jednocześnie dyskusję nad relacjami polsko-żydowskimi sprowadzając do neomoczarowej młócki. Wyłania się z tego nowy format prawicy, która jest krzykliwa, obskurancka i de facto szkodliwa, ale za to najbardziej teatralnie wymachuje sztandarem narodowych wartości.
Coś za jaskrawe te dwa kolory
„Polscy Polacy” – nazywają ich często komentatorzy, bo w mediach społecznościowych mają podejrzanie dużo arcypolskich atrybutów: nazwę („Polak”, „husarz”), zdjęcie profilowe (biało-czerwona flaga, drapieżny orzeł biały), zdjęcie w tle (różne wariacje bieli i czerwieni) oraz ostentacyjne motto („Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie”). Konta te, nierzadko będące trollami zarządzanymi z zinstytucjonalizowanych farm organizowanych za granicą, atakują albo zagrożenia fikcyjne, albo obóz niepodległościowy. Atakują więc amerykański imperializm, ale też polityków, którzy współtworzyli sukces obrony Ukrainy w 2022 r., a to wszystko w sosie najgorliwszego patriotyzmu, jakiego nie powstydziłby się Mieczysław Moczar. Nachalność tych poglądów i wykorzystywanie realnego zmęczenia sprawą ukraińską, podlane sosem aktywności botów i trolli, skłoniły niektórych publicystów internetowych do przejścia na ich stronę – bo po prostu lepiej „klikają się” narzekania na Zełenskiego niż na Putina. Tak oto tworzy się „front gaśnicowy” z cynicznym kuglarzem Grzegorzem Braunem na czele, który potrafi zgromadzić też szczerych patriotów autentycznie wierzących, że „polscy Polacy” chcą służyć ojczyźnie. Tak jak Lech Wałęsa „Matce Boskiej”, której wizerunek miał wpięty w klapę.
Nieznośne wiernopoddaństwo
Jest jeszcze jedno paliwo napędzające braunowców – to ordynarnie wiernopoddańcza polityka polskich liberałów. Każda najdrobniejsza krytyka Unii Europejskiej, Niemiec czy organizacji międzynarodowych (ONZ, WHO) jest traktowana tam z histerycznym wrzaskiem o „pomaganiu Putinowi”, co wywołuje słuszny odruch sprzeciwu. Jeśli bowiem za wspieranie Moskwy uważa się np. debatę o reparacjach należnych Polsce za II wojnę światową (a tak stwierdził niemiecki ambasador) albo jeśli posłanka Koalicji Obywatelskiej infantylnie woła do Zełenskiego w polskim Sejmie, że jest „jej bohaterem”, to wielu wyborców zaczyna reagować skrajnym sprzeciwem wobec tego bełkotu.
Problem w tym, że w tym sprzeciwie łatwo przeszarżować i przymknąć oczy na faktyczne zbrodnie Władimira Putina albo obciążyć Ukrainę absurdalnymi grzechami. Odpowiedzią na jedną skrajność nie musi być druga, a na prawicy zaczyna się taki mechanizm tworzyć. Paweł Lisicki i Wojciech Cejrowski posunęli się nawet do tego, że rosyjskie porwania i deportacje 20 tys. ukraińskich dzieci z terenów okupowanych określili – uwaga – ratowaniem tychże przed amerykańskimi (sic!) eksperymentami medycznymi. Powtórzmy zatem w zmienionej formie: na głupotę euroentuzjastów odpowiedzią nie może być głupota rusofilów.
Kłopoty normalnych
Tymczasem PiS, dawniej przecież odsądzane od czci i wiary jako spiritus movens faszyzmu i autorytaryzmu w Polsce, nagle stało się partią centrową, chłostaną z dwóch stron absurdalnymi zarzutami. Liberałowie nadal wmawiają ludziom, że PiS jest prorosyjskie, a braunowcy – że ukrofilskie i „klękające” przed Żydami.
Tak oto obóz niepodległościowy znalazł się w kleszczach dwóch infantylnych, ale agresywnych ideologii, a zarówno czasy niepewności (Covid i wojna), jak i media społecznościowe (zawsze sprzyjające polaryzacji i skrajnym emocjom) nakręcają radykalizmy. Jeśli bowiem PiS jest sceptyczne wobec Zełeńskiego i wielu unijnych projektów, to niektórym obserwatorom wydaje się, że lepiej te dzieci wylać z kąpielą – potępić całą Ukrainę, a w Unii widzieć już czyste zło. Podobnie z lewej strony – jeśli PiS chce budować relacje transatlantyckie i ograniczać rosyjski imperializm, to widzowie liberalnych mediów często wolą całkowity serwilizm wobec dowolnej zachodniej stolicy, a do prezydenta Ukrainy wołanie: „Jesteś naszym bohaterem”. Rozsądek ostrożności i zwykłego, a nie fanatycznego, sceptycyzmu nie jest dość wyrazisty i atrakcyjny.
Zwariuj albo zgiń
W tym układzie tuskizm i braunizm stają się samonakręcającą machiną, istnym perpetuum mobile, bo głupi serwilizm Sikorskiego pompuje Brauna, a moczarowski nacjonalizm Brauna robi z Tuska ostoję normalności. Mamy więc dwie strony tego samego medalu, jing i jang, ale nie rzecz tylko w personalnym i partyjnym układzie, ale także w ideologicznych kleszczach. Wariactwa radykalizmów zaczynają się opłacać także dotychczas spokojnym ośrodkom. Kanał Zero zaprosił wszak do rozmowy Braci Kamratów, patostreamerów, którzy zachwalali ludobójcę z Katynia, Iwana Sierowa i opowiadali o zasługach – dosłownie – konfederacji targowickiej. Przecież rozmowa ze „zwykłym” blogerem czy politykiem nie byłaby tak atrakcyjna, a nawet jeśli na Kanał Zero spadła lawina krytyki, to cytowalność tej rozmowy oraz liczba wyświetleń w modelu biznesowym przyniosły czysty zysk. Słowem: opłaca się zwariować.
W czasach rządów Zjednoczonej Prawicy polskie instytucje monitorowały te prorosyjskie prowokacje, a to aresztując kamratów za antysemicką prowokację w Kaliszu, a to obserwując konta dezinformujących trolli. Obecnie nie widać tej aktywności. Rzecznik służb specjalnych w czasach PiS Stanisław Żaryn realizował to poprzez prostowanie rosyjskich kłamstw i przedstawianie oficjalnego stanowiska państwa polskiego. Obecnie służby zajmują się zwalczaniem opozycji i tropieniem tabletek, które w czasie bezsenności mógł brać profesor Sławomir Cenckiewicz. Doszliśmy więc do takiego momentu w polskiej historii, gdy ludziom odpowiedzialnym za polskie bezpieczeństwo korzystnie jest jedynie biernie przyglądać się rozszerzaniu się niebezpiecznych ośrodków dezinformacji – bo pozwala to politycznie umocnić się ich przełożonym, czyli koalicji rządzącej.
Co ma do zaproponowania niepodległościowa prawica? Reformy, transatlantyzm, propaństwowe postawy w instytucjach – słuszne to i szlachetne, ale w nadchodzącym dziejowym sztormie może nie wystarczyć.