Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Zasłynęła obroną Łąckiego, ale to nie koniec. Posłanka twierdzi, że biuro ma nie w Morągu, tylko... Mohrungen!

O tym, że obrona afery z dotacjami z Krajowego Planu Odbudowy to straceńcza misja, już się dowiedziała poseł Koalicji Obywatelskiej Katarzyna Królak. Po fali krytyki, jaka na nią spadła, kropkę nad "i" postawił Paweł Jabłoński, pokazując jej profil w mediach społecznościowych. "Ciekawe, prawda? - pyta polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Zaczęło się od posła Artura Łąckiego, którego w obronę wzięła partyjna koleżanka.

Reklama
"Ja nie wiem, czy pan poseł Artur Łącki jest najbogatszy, czy nie jest najbogatszy. Nie interesuje mnie to, kto ile ma pieniędzy. Wiem jedno: jeśli ktoś prowadził działalność gospodarczą i na przełomie lat 2019/2020 albo 2020/2021 miał spadek przychodu,  to miał prawo złożyć wniosek, który nie był prosty i pozyskać dofinansowanie w ramach poszerzenia swojej działalności. Nie interesuje mnie to"

- oświadczyła poseł Koalicji Obywatelskiej Katarzyna Królak.

Następnie oznajmiła, że w regionie, w którym mieszka, "połowa albo i większość jej znajomych, rodziny dalszej i bliższej też dostała dofinansowanie w ramach HoReCa".

Gdy dotychczas raczej anonimowa polityk stała się "znana", jej konto na X obejrzeł Paweł Jabłoński, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Posłanka partii Tuska […] jako siedzibę swojego biura poselskiego wskazuje nie (polski) Morąg, a (niemiecki) Mohrungen. Ciekawe, prawda?” - pisze, załączając zrzut ekranu z aplikacji X.

Źródło: niezalezna.pl, X
Reklama