Spotkanie przywódców państw Grupy Wyszehradzkiej rozpocznie się we wtorek o godz. 11 w Pałacu Prymasowskim w Bratysławie.
Prezydenci Polski - Andrzej Duda, Słowacji - Zuzana Czaputova, Czech - Milosz Zeman i Węgier - Katalin Novak wezmą udział w dwóch sesjach plenarnych. Pierwsza poświęcona będzie sytuacji bezpieczeństwa w regionie V4 w wyniku agresji Rosji na Ukrainę; druga - kryzysowi energetycznemu i wspólnym europejskim rozwiązaniom, w tym konieczności zielonej transformacji.
Spotkanie w słowackiej stolicy zakończy się wspólną konferencją prasową prezydentów o godz. 15.35.
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch wskazywał, że szczyt V4 "odbywa się w kontekście wojny na Ukrainie" oraz "dużej rozbieżności między trzema członkami grupy, a jednym z nich - Węgrami".
- Polska nie jest zadowolona ze stanowiska Węgier i ich postawy wobec konfliktu ukraińskiego. To stanowisko jest podzielane przez dwóch innych członków grupy, a szczególnie Słowację, z którą bardzo mocno współpracujemy przy pomocy dla Ukrainy i przeciwdziałaniu rosyjskiej inwazji. Nie jesteśmy zadowoleni z tego, że jedno z państw flanki wschodniej podchodzi tak nonszalancko do poważnego dla nas wszystkich zagrożenia
- oświadczył minister.
Kumoch poinformował, że podstawowym zadaniem wtorkowego szczytu jest "próba osiągnięcia kompromisu, czy przełamania ewidentnego odstawania jednego z państw od podstawowej trójki".
- Polska i Węgry dalej mają sobie wiele do zaoferowania. Powiedzmy sobie jasno, że w niektórych kwestiach są sobie bliskie, w kwestiach unijnych, kwestiach politycznych, natomiast w kwestii bezpieczeństwa jesteśmy rozczarowani. To nie jest tak, że to pozostaje bez śladu na stosunki dwustronne
- oświadczył prezydencki minister.
Kumoch podkreślił, że strona polska bardzo liczy na "reformę i zmianę polityki węgierskiej".