Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Teraz już pójdzie szybko. Tomasz Sakiewicz o coraz gorszych dla Tuska sondażach

W ciągu zaledwie tygodnia widziałem dwa sondaże o skrajnie sprzecznych wynikach: jeden, CBOS, według którego poparcie dla PiS spadło poniżej 20 proc., a Koalicja Obywatelska dostała ponad 10 punktów przewagi nad partią Jarosława Kaczyńskiego, i drugi, Polster dla „Super Expressu”, dokładnie odwrotny, z którego wynika, że różnica między PiS a partią Tuska topnieje i zbliżyła się do granic błędu statystycznego. Co ciekawe, niemal żaden przeprowadzony w ostatnich miesiącach sondaż nie daje Tuskowi nadziei na utrzymanie władzy.

Oczywiście pomiędzy obydwoma wspomnianymi tu badaniami upłynęło trochę czasu i kiedy robiono to drugie, politycy PiS właśnie zaczęli się ze sobą dogadywać. Należy podejrzewać, że CBOS jest jakoś skażony metodologicznie błędem, który wynika być może z tego, jakiego ma właściciela (państwo). 

Generalnie prawica w większości krajów jest niedoszacowana, co może być spowodowane dominacją lewicowo-liberalnych mediów i błędem tzw. wyrwania do tablicy – uczeń ma skłonność do przypodobania się nauczycielowi z obawy przed ujawnieniem swoich poglądów itd. Pomijam już uczciwość badawczą, która bywa różna. Biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia, należy podejrzewać, że różnica pomiędzy dwoma głównymi partiami jest rzeczywiście znikoma. A to fatalna informacja dla Donalda Tuska, bo w obecnej konfiguracji trudno mu będzie utrzymać władzę. Nie wierzę w sojusz Tuska z którąkolwiek z Konfederacji, bo nawet gdyby sam Sławomir Mentzen się na to zdecydował, to jego partia po prostu by się rozpadła. Sojusznicy Tuska znajdują się w opłakanym stanie poparcia społecznego i będą mieli problem z odzyskaniem zaufania. Wyjątkiem jest tu lewica, ale marszałek Czarzasty jeszcze nie wie, że to on będzie ostatnią przystawką obecnego premiera do zgrillowania. Tusk musi to zrobić tuż przed wyborami, żeby utrzymać się powyżej 30-proc. progu poparcia – kosztem lewicy. Niezależnie od tego, co zrobi, zakres sympatii dla obozu władzy kurczy się coraz bardziej. Pieniędzy już nie przybędzie, bezrobocie zaczęło rosnąć, a kompromitacje rządzących przebijają propagandowy teflon. To jest pierwszy etap. Drugi będzie dla Tuska jeszcze gorszy. Urzędnicy państwowi, a nawet niektórzy politycy z jego koalicji, widząc, że utrata władzy jest prawdopodobna, rozpoczną włoski strajk, a być może nawet zaczną ciche negocjacje z przyszłym obozem władzy. Wtedy już niczego nie uda się skleić. Tusk zresztą panicznie boi się tego scenariusza i dlatego wiecznie sprawdza lojalność koalicjantów. Tylko że teraz to może zacząć działać dokładnie odwrotnie, niżby chciał. Jeżeli w ciągu najbliższych tygodni sondaże zaczną dawać PiS-owi przewagę, Tusk znajdzie się w korkociągu, z którego nie będzie już wyjścia. Scenariusz wydaje się coraz bardziej prawdopodobny. 

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej