Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

„Do takich decyzji służą spotkania, jak dzisiejsze w Waszyngtonie”. Z czym wrócą Przydacz i Siewiera?

tematami będą z całą pewnością analiza tego, w jakiej sytuacji jesteśmy dzisiaj, jak pomagamy Ukrainie i jak jeszcze możemy jej pomóc - przyznał wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński, pytany o trwającą wizytę polskich polityków w Stanach Zjednoczonych. Przestrzegał też przed scenariuszem, wedle którego Rosja "mogłaby z twarzą wyjść z tego konfliktu".

Autor:

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera i szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz rozpoczynają wizytę w USA, gdzie będą rozmawiać m.in. o dwustronnej współpracy wojskowej i koordynacji wsparcia dla Ukrainy - podało w czwartek Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.

O nią pytany był dziś w RMF FM wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.

- Tam toczą się rozmowy nie tylko o wizycie 

- odparł, dopytywany o rozmowy nt. przyszłej wizyty prezydenta Joe Bidena w Polsce (coraz częściej dyskutuje się o wizycie 24 lutego - w rocznicę wznowienia agresji na Ukrainie).

I dalej: „ta w sferze symbolicznej ma ogromne znaczenie. Decyzje, które zapadają, są przygotowywane na szczeblu eksperckim, technicznym. Do takich decyzji służą spotkania, jak dzisiejsze w Waszyngtonie”.

Pytany, czy w poruszony zostanie temat wzmocnienia ukraińskiego nieba poprzez dostarczenie Kijowowi F-16, odparł: „tematami będą z całą pewnością analiza tego, w jakiej sytuacji jesteśmy dzisiaj, jak pomagamy Ukrainie i jak jeszcze możemy jej pomóc”.

- Co zostanie ustalone, jakiego rodzaju wsparcie, w jakiej ilości, jakiego typu - mam nadzieję, że będziemy wkrótce mogli to powiedzieć publicznie - dodał.

Dopytywany, czy Biden ogłosi w Polsce 10-punktowy plan pokojowy dla Ukrainy, Jabłoński przyznał, że „plany można ogłaszać, natomiast na ile realne są do wprowadzenia – to oddzielne pytanie”. - Sądzę, że warunkiem trwałego pokoju w Europie jest to, aby Ukraina przepędziła Rosję ze swojego terytorium - zaznaczył.

- Wyjście z twarzą dla agresora byłoby najgorszym scenariuszem. Nie tylko jeśli chodzi o nasze bezpieczeńśtwo, ale globaline. To pokazywałoby innym zainteresowanym taką agresją, że to się po prostu opłaca. W naszym interesie jest, aby Rosja wyszła z tego konfliktu absolutnie pokonana, żeby straciła i żeby została rozliczona. Żeby poniosła konsekwencje. Musimy dać sygnał, że jeśli ktoś łamie prawo międzynarodowe, dopuszcza się zbrodni wojennych - tak jak na przykład w Buczy – musi liczyć się z najsurowszymi konsekwencjami - mówił dalej.

Skonkludował: „Putin działa jeden do jednego tak, jak 70/80 lat temu Związek Radziedcki”.

Autor:

Źródło: RMF FM, niezalzna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane