Zgodnie z prognozą na godzinę 03.30 nacjonalistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) wygrała niedzielne wybory w Saksonii-Anhalcie z wynikiem 43,8 proc.
Najnowsza prognoza wskazuje, że za AfD uplasowało się CDU (17,2 proc.). Kolejne miejsca zajęły SPD (9,3 proc.), Zieloni (8,9 proc.) oraz Lewica (8,6 proc.). Próg pięciu procent przekroczyło też minimalnie skrajnie lewicowe BSW (5,3 proc.).
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Pozostaje wciąż wątpliwością, czy mimo zwycięstwa AfD przejmie władzę w landtagu. W 83-osobowym parlamencie Saksonii-Anhalt, większość to 42 mandaty. Według symulacji przeprowadzonej dla MDR, Alternatywa może liczyć na 39 mandatów, CDU - na 15, SPD, Lewica i Zieloni - po 8 mandatów. 5 deputowanych wprowadzić ma BSW.
Ewentualny sojusz z BSW dałby AfD rządzenie w landtagu, jednak choć partie wyrażały wcześniej możliwość współpracy, to obecnie nie wydaje się ona realnym scenariuszem. Tak czy inaczej, prorosyjska partia Sahry Wagenknecht stanie się języczkiem u wagi.
Wyniki wyborów w Saksonii-Anhalt przez sporą część opinii publicznej i politycznej w Europie zostały przyjęte z pewnym niepokojem.
Europejska prawica w częściowej euforii
Pewna część europejskiej prawicy wyraziła zadowolenie ze zwycięstwa AfD.
- Strach? Groza? Niebezpieczeństwo. Nie, to się nazywa Demokracja. Inna Europa jest możliwa - mówił Matteo Salvini, szef włoskiej Ligi. Lider partii VOX, Santiago Abascal, stwierdził z kolei, że to "nadzieja dla Niemiec i dla Europy'.
Wyników nie komentuje jak dotychczas francuskie Zjednoczenie Narodowe. Jak zaznacza Jacek Saryusz-Wolski, parta z Francji zerwała związki z AfD w 2024 r. "w ramach strategii normalizacji".
Także polskie partie prawicowe dystansują się od hurraoptymistycznych deklaracji w związku z wyborczym triumfem AfD.
Były szef MSZ: Zachęta do radykalizowania emocji jest zgubna
Były minister spraw zagranicznych, Szymon Szynkowski vel Sęk (Rozwój Plus) przedstawił analizę sytuacji w Saksonii Anhalt, zaznaczając, że "wyniki wyborów w Niemczech są landową (na razie) czerwoną kartką dla całej dotychczasowej klasy politycznej", a także "żółtą kartką dla klasy politycznej w wielu europejskich krajach".
"W tak wysokim zwycięstwie AFD w Saksonii Anhalt niepokoić winien nas jako Polaków przede wszystkim fakt, że w niektórych skrzydłach tej partii przebrzmiewają sentymenty rewizjonistyczne, chęć relatywizowania historii oraz spojrzenie i postulaty prorosyjskie. Z drugiej strony część postulatów dot. zwiększenia roli państwa narodowych w unijnym procesie decyzyjnym ocenić należy pozytywnie, podobnie jak realizm w ocenie prowadzonej dotychczas polityki migracyjnej w Europie" - wskazał Szynkowski vel Sęk.
Dodał, że sprzeczną z polską racją stanu diagnozą jest teraz zachęta do radykalizowania emocji.
We wczorajszych landowych wyborach w Saksonii Anhalt w Niemczech po raz pierwszy w historii Niemiec w tak zdecydowanej skali zwyciężyła Alternatywa dla Niemiec (AFD) z wynikiem 44 %, , przed CDU (17%), SPD (9%), Zielonymi (9%), Linke (8,5%) i BSW (5,3%). AFD brakuje raptem 3…
— S Szynkowski vel Sęk (@SzSz_velSek) September 7, 2026
Śliwka: To był efekt rządu Merza
Andrzej Śliwka (PiS) także przyznał, że zwycięstwo AfD w Saksonii-Anhalt to czerwona kartka dla rządu Friedricha Merza.
"Friedrich Merz obiecywał, że AfD osłabi, tymczasem pod jego rządami stała się ona partią masowego wyboru, zdolną nie tylko wygrywać wybory, ale w niektórych landach dystansować CDU o kilkadziesiąt punktów procentowych. Zamiast odebrać AfD wyborców, Merz i CDU swoim kursem jeszcze bardziej umocnili jej pozycję"
- dodał.
"Rosnące poparcie dla AfD pokazuje, że niemiecka polityka będzie coraz bardziej spolaryzowana, mniej przewidywalna i mocniej skoncentrowana na problemach wewnętrznych. Presja społeczna na zmianę polityki migracyjnej, gospodarczej i energetycznej będzie rosła, a wraz z nią zmieni się także sposób, w jaki Berlin będzie definiował swoje interesy w Europie" - zauważył polityk PiS.
Poważny polski polityk z niemieckich wyborów landowych powinien wyciągać wnioski, a nie wpadać w euforię czy, o zgrozo, być nimi przerażony.
— Andrzej Śliwka 🇵🇱 (@SliwkaAndrzej) September 6, 2026
Te wybory to w istocie „czerwona kartka” dla koalicyjnego rządu federalnego GroKo. Friedrich Merz obiecywał, że AfD osłabi, tymczasem pod…
Tusk skorzystał, by uderzyć w opozycję
Głośnym echem w polskiej przestrzeni medialnej odbił się alarmistyczny i bijący w opozycję wpis szef rządu, Donalda Tuska.
- W Polsce tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z tryumfu AfD w Niemczech. Trochę się ich nazbierało w Konfederacjach i PiS - napisał Tusk.
W Polsce tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z tryumfu AfD w Niemczech. Trochę się ich nazbierało w Konfederacjach i PiS.
— Donald Tusk (@donaldtusk) September 6, 2026
Na jego wpis licznie odpowiedzieli politycy prawicy.
AfD to potężne zagrożenie dla europejskich wartości i współpracy polsko-niemieckiej. Niestety, ich wyniki to pokłosie błędów popełnionych przez Pana niemieckich przyjaciół w Niemczech i UE.
— Anna Zalewska 🇵🇱 (@AnnaZalewskaMEP) September 6, 2026
Wynik AfD mówi nam jedno - Niemcy będą chcieli jeszcze mocniej forsować relokacje…
Wyślij Pan tam Giertycha to „przeliczy” im głosy jeszcze raz ;)
— Robert Bąkiewicz (@RBakiewicz) September 6, 2026
Panie Premierze @donaldtusk pamiętam - nawet to opisywałem - jak w czerwcu 2008 r. gratulował Pan objęcia funkcji premiera Władymirowi Putinowi, wiążąc z tym swoje wielkie polityczne nadzieje…
— Sławomir Cenckiewicz (@Cenckiewicz) September 6, 2026
A zatem skoro Pan gratulował temu mordercy, i realizował politykę prorosyjską, to… https://t.co/RXCjpK4qxg pic.twitter.com/qV87rAPd9j
Dramat. Po prostu dramat.
— Adam Czarnecki (@czardam) September 6, 2026
Wojna z Rosją, niestabilna sytuacja w UE, kryzys goni kryzys, a Premier rządu co chwilę wyzywa opozycję od zdrajców.
A to zdrajcy z Putinem (choć rząd pisu w wojnie z Putinem zrobił naście razy więcej, niż rząd Platformy), a to „zdrajcy w sojuszu z… https://t.co/1Q2JEaJNex
Również prasa w całej Europie szeroko komentuje wyniki wyborów w Saksonii-Anhalt.
"Die Welt": Koniec lewicy
"Die Welt" wskazał, że wyniki potwierdzają to, że "czas lewicy minął".
„Wyborcy w Saksonii-Anhalt mówili to początkowo po cichu, potem głośniej, a teraz wykrzyczeli – chcemy prawdziwej zmiany. To jasny sygnał pod adresem rządu” – pisze Helge Fuhst. Komentator zwrócił uwagę, że w landzie, który był dawniej bastionem lewicy, partie lewicowe SPD, Zieloni i Lewica zdobyły w sumie 30 proc., podczas gdy w 1998 r. głosowało na nie 60 proc. wyborców. Ten trend widoczny jest nie tylko w Niemczech, ale w całej Europie i na świecie.
Jeżeli Merz chce odzyskać chociaż trochę zaufania, musi prowadzić politykę „daleką od lewicy”. Za konsekwentną polityką migracyjną szefa MSW Alexandra Dobrindta musi podążać konsekwentna polityka gospodarcza - bez podwyżek podatków, bez „rozdymania” administracji państwowej i bez prezentów dla emerytów.
CDU powinna zdaniem „Die Welt” zrezygnować z kordonu sanitarnego wobec AfD i podjąć z nią dialog „czysto merytoryczny”. Nie oznacza to wejścia w koalicję, które byłoby błędem, przede wszystkim ze względu na postawę AfD wobec Rosji.
„Sygnał wysłany w kierunku rządu brzmi – zacznijcie wreszcie słuchać ludzi. Polityka dalszego ignorowania postulatów i problemów obywateli nie skończy się dobrze. Odważcie się na to, nie macie nic więcej do stracenia” – apeluje komentator „Die Welt”.
"La Repubblica": Mrok nad Berlinem
„La Repubblica” zamieściła na pierwszej stronie nagłówek: „Mrok nad Berlinem”. W komentarzu publicystka gazety zaznaczyła: „Niemcy zapisały wczoraj nowy rozdział w swojej historii i jest to rozdział niepokojący”. Tak podsumowała prognozy mediów, opracowane po zliczeniu większości głosów, według których AfD wygrała niedzielne wybory z wynikiem 44 procent.
Na łamach rzymskiego dziennika były centrolewicowy premier Włoch, były szef MSZ i były komisarz UE Paolo Gentiloni napisał: „Zwyciężyli ci, którzy chcą skończyć z kulturą pamięci o Holokauście, a to na niej opierała się powojenna demokracja w Niemczech”.
„Zwyciężyli nostalgicy i zwolennicy Putina. A złowieszcze przesłanie płynące z wyniku wyborów w Saksonii-Anhalt może mieć konsekwencje wykraczające daleko poza wschodnie Niemcy”
- uważa były włoski premier.
Następnie dodał: „W obliczu tego rezultatu siły proeuropejskie w Berlinie i w pozostałej części Europy mogą zareagować na dwa zupełnie różne sposoby: uznać, że należy powstrzymać napór nacjonalistycznego ekstremizmu poprzez pójście mu na rękę w nadziei, że uda się go oswoić; albo ponownie postawić na ideę bardziej zintegrowanej i silniejszej Europy, zdolnej lepiej odpowiadać na potrzebę bezpieczeństwa oraz społeczne niezadowolenie obywateli”.