Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

PiS żąda powołania Komisji Zaufania Publicznego. "Organ całkowicie apolityczny. Bez udziału polityków"

PiS przedstawiło założenia projektu ustawy o powołaniu Komisji Zaufania Publicznego, która miałaby zbadać nieprawidłowości w Szpitalu Południowym oraz innych placówkach na Mazowszu. Jarosław Kaczyński przekonywał, że nowy organ powinien dysponować szerokimi uprawnieniami. - Komisja nie podlegałaby żadnemu organowi państwa, mogłaby analizować dokumentację, pozyskiwać inne niezbędne informacje oraz prowadzić rozmowy, które pozwoliłyby ustalić rzeczywisty stan nadzoru nad jednostkami ochrony zdrowia objętymi ustawą - wyjaśnił prezes PiS.

Afera szpitalna KO. Propozycja PiS ws. Komisji Zaufania Publicznego

Posłowie PiS zorganizowali dziś konferencję prasową, na której zostały przedstawione szczegóły dotyczące powołania proponowanej przez partię Komisji Zaufania Publicznego, która miałaby wyjaśnić aferę szpitalną KO. 

Przygotowaliśmy projekt obszernej ustawy, który ma umożliwić powołanie Komisji Zaufania Publicznego. Chcę od razu podkreślić, że nie byłaby to komisja śledcza ani instytucja, którą można porównywać z komisjami funkcjonującymi obecnie lub w przeszłości w polskim systemie politycznym. Ma to być przede wszystkim organ całkowicie apolityczny – bez udziału polityków. Członków wybierałby Sejm, jednak kandydatów zgłaszałyby przede wszystkim organizacje zawodowe związane ze sferą medyczną: izby lekarskie, izby pielęgniarskie, związki zawodowe oraz inne tego rodzaju podmioty. W składzie komisji miałoby znaleźć się również trzech prawników, wyspecjalizowanych w sprawach dotyczących funkcjonowania ochrony zdrowia

– wyjaśnił prezes Jarosław Kaczyński.

Polityk podkreślił, że "komisja otrzymałaby szerokie uprawnienia i nie podlegałaby żadnemu organowi państwa, mogłaby analizować dokumentację, pozyskiwać inne niezbędne informacje oraz prowadzić rozmowy, które pozwoliłyby ustalić rzeczywisty stan nadzoru nad jednostkami ochrony zdrowia objętymi ustawą".

Chodzi nie tylko o szpitale, lecz także o inne placówki, na przykład duże przychodnie. Jej działalność obejmowałaby Warszawę oraz Mazowsze, a więc placówki, wobec których samorząd województwa mazowieckiego ma kompetencje założycielskie, nadzorcze lub właścicielskie – także poprzez udziały w spółkach. Mówiąc wprost: komisja miałaby zbadać sytuację w instytucjach, za które w określonym zakresie odpowiadają władze województwa mazowieckiego

– doprecyzował.

Jego zdaniem "powstałby zatem organ, który w rozsądnym czasie – miejmy nadzieję, że nie liczonym w latach – mógłby ustalić, co działo się w Szpitalu Południowym, ale również zbadać sytuację w innych placówkach".

Trzeba pamiętać, że skargi dotyczące funkcjonowania ochrony zdrowia mają bardzo długą historię. Już w okresie komunistycznym, także w pismach czytanych przez stosunkowo wąskie grona odbiorców, opisywano poważne nieprawidłowości i złe praktyki w służbie zdrowia. Również dziś w niektórych miejscach dochodzi do sytuacji, które wymagają zdecydowanej reakcji. Nie jest to oczywiście oskarżenie wszystkich lekarzy ani wszystkich jednostek ochrony zdrowia. Przyczyny obecnych problemów są jednak inne niż przed laty. W tamtym czasie często wynikały one z braku kultury i niewłaściwego podejścia części personelu do pacjentów. Była to Polska powojenna, podlegająca ogromnym przemianom społecznym, w której konieczny awans społeczny nie zawsze szedł w parze z awansem kulturowym

– przypomniał.

Według prezesa PiS "dziś żyjemy w zupełnie innej Polsce - istnieją warunki, aby ochrona zdrowia działała dobrze, sprawnie i z poszanowaniem godności pacjentów, pojawiły się jednak inne problemy: wpływy polityczne oraz charakter środowisk, które obecnie rządzą państwem".

Mamy do czynienia z poważnym deficytem kulturowym, wynikającym już z innych źródeł niż dawniej. Prowadzi to nie tylko do zjawisk mogących mieć charakter przestępczy, takich jak pobieranie całkowicie nieuzasadnionych wynagrodzeń, co w szerszym znaczeniu można uznać za formę kradzieży na znaczną skalę. Mamy również do czynienia z wydarzeniami takimi jak te dotyczące prosektorium – wskazującymi na brak empatii i elementarnych standardów. To pokazuje, że Polską rządzą dziś ludzie, którzy po prostu nie nadają się do sprawowania władzy. Nie powinni zarządzać państwem ani nawet niewielką gminą, a jednak decydują o sprawach publicznych. Tak diagnozujemy tę sytuację i będziemy o niej mówić. Projektowana komisja skoncentrowałaby się na placówkach w części kraju zamieszkanej przez kilka milionów ludzi. Jej ustalenia mogłyby jednak stać się punktem wyjścia do szerszej dyskusji o kondycji ochrony zdrowia w całej Polsce

– stwierdził.

W opinii prezesa PiS powołanie komisji śledczej w sprawie Szpitala Południowego nie byłoby dobrym rozwiązaniem. 

Komisja śledcza powołana przez Sejm, w którym przewagę ma obecna koalicja rządząca, byłaby jedynie kpiną z prawdy i z samej idei komisji śledczych. Nie dostrzegamy dziś innych organów, które mogłyby zapewnić bezstronność oraz rzeczywiste zaangażowanie w wyjaśnienie tej sprawy. Stąd nasza propozycja

– powiedział.

Odnosząc się do szans na powołanie proponowanej przez PiS komisji, wskazał, że "to zależy przede wszystkim od ugrupowań znajdujących się pomiędzy nami a Koalicją Obywatelską".

Sądzę, że Konfederacja może poprzeć ten projekt, choć nie mogę tego przesądzać. Pozostaje także duża grupa posłów Polski 2050. W przypadku PSL nie liczymy już na wiele, ale być może inni posłowie zechcą się nad tą propozycją poważnie zastanowić. To rozwiązanie będzie trudne do przeprowadzenia, ale nie jest całkowicie niemożliwe. Szanse może nie są duże, jednak trzeba próbować. Trzeba podjąć realne działania, aby zmienić sytuację w tych sprawach. My właśnie taką próbę podejmujemy. Inne dostępne dziś drogi wydają się całkowicie nieefektywne. Dlatego należy stworzyć mechanizm, który umożliwi ustalenie faktów, opisanie ich w rzetelnych raportach i udostępnienie opinii publicznej. Byłby to również silny nacisk na rządzących, aby wreszcie podjęli działania zmieniające tę sytuację

– podsumował.

Przemysław Czarnek zaczął od przypomnienia o Dawidzie Kacprzyku, który jako młody lekarz bez specjalizacji, ale także działacz i radny z ramienia Koalicji Obywatelskiej zarobił 1,6 mln zł w kilku stołecznych placówkach medycznych. Przytoczył także wypowiedzi dr Emila Jędrzejewskiego, który zarzucił Kacprzykowi doprowadzenie do śmierci pacjentów na SOR i innych patologii, które panowały na koordynowanym przez niego oddziale szpitala.

Do tego dochodzi kwestia absolutnego uprzywilejowania partii rządzącej, czyli tzw. salonik VIP dla ludzi Koalicji Obywatelskiej i koalicji 13 grudnia w sytuacji, gdy pacjenci są odsyłani w kolejkach na kolejne kilkanaście miesięcy nie mogąc zrobić zwykłej diagnostyki, bo nie ma na to pieniędzy. To nie jest zwykłe narzekanie na służbę zdrowia, ale złodziejstwo w czystej postaci

- powiedział Czarnek.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka