W wyniku rekonstrukcji rządu ze stanowiska ministra sprawiedliwości odwołany został Adam Bodnar. Nominację na funkcję szefa resortu sprawiedliwości odebrał Waldemar Żurek, dotychczas sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie.
Dla mnie priorytetem będzie przywrócenie praworządności. Czyli nie mówimy, jak powinno być, tylko jak powinniśmy działać
– stwierdził Żurek.
"Nie mamy jeszcze przywrócenia praworządności w Polsce" - stwierdził Żurek, pośrednio uderzając tym samym w swojego poprzednika Adama Bodnara. "Przywracamy praworządność, robimy to skutecznie. Nie ma świętych krów, nie ma parasola politycznego, nie ma znajomych królika" - dodał, wskazując, że działania mają być prowadzone "dla obywateli".
Żurek dziękuje mediom - ale tylko wybranym
Żurek opowiadał oczywiście o "łamaniu konstytucji" i dziękował za "wspieranie sędziów". Padły też słowa o... "władzy autorytarnej".
Chciałem też podziękować wolnym mediom. Nie byłoby sędziego Żurka i ministra Żurka, gdyby nie to, że wielu z was nie dało się kupić władzy autorytarnej, tylko ryzykując hejt, utratę pracy, bezpieczeństwa własnych rodzin, uznało, żeby tą misję zawodu dziennikarza kontynuować tak, jak ją widzicie, zgodnie z własnym sumieniem
– stwierdził.
Dalej minister Żurek opowiadał, co zrobił na początek swojej pracy w rządzie Donalda Tuska. "Jedną z pierwszych decyzji było wycofanie wniosku z komisji weneckiej, tzw. ustawy praworządnościowej. Chciałem zmienić styl pracy nad ustawami dotyczącymi przywracania praworządności" - oznajmił.
- Ustalimy co dalej, jaki będzie projekt finalny - dodał.
Czystka personalna
Żurek zapowiedział też wystąpienie do szefa MSWiA o odwołanie sędziów-komisarzy wyborczych, jak również mówił o decyzjach personalnych dotyczących konkretnych sędziów tylko dlatego, że brali udział w procedurze przed KRS i "są nazywani przez media neo-sędziami".
- Od objęcia funkcji odwołałem z delegacji w ministerstwie 9 osób. Jeżeli chodzi o stanowiska prezesów sądów i wiceprezesów odwołałem 46 osób w całym kraju - mówił.