Rosyjskie zagrożenie. Macierewicz mocno o Tusku i Kosiniaku-Kamyszu
W Stalowej Woli odbyła się konferencja "Czas na Bezpieczną Polskę". Podczas panelu "Międzynarodowa architektura bezpieczeństwa i służby specjalne - stan obecny i wizje przyszłości" poseł PiS Antoni Macierewicz mówił o rosnącym zagrożeniu ze strony Rosji.
My jesteśmy na granicy bezpośredniego działania wojny ze strony rosyjskiej. Taka jest ta struktura pokazująca, że działania, jakie zostały rozpoczęte, zwłaszcza we wrześniu zeszłego roku. Ten atak na naszą wschodnią granicę następuje co najmniej raz na tydzień. Co najmniej raz na tydzień. Funkcja tego jest oczywista, banalna, nie pozostająca w żadnym wątpliwości, czyli identyfikacja struktury państwa polskiego, zwłaszcza granicznej części państwa polskiego, która będzie później atakowana, żeby uniemożliwić obronę ze strony Polski. To jest banalne, oczywiste, nie ulega żadnej wątpliwości
– powiedział.
W jego opinii "rzeczą najbardziej wstrząsającą w tej materii, najbardziej wstrząsającą jest pełna akceptacja Ministerstwa Obrony Narodowej pana Kosiniaka-Kamysza, żeby to tolerować, żeby nie reagować na to, żeby nawet nie informować społeczeństwa, jak to rzeczywiście wygląda, jaki jest zakres tego działania, jaka jest funkcja tego działania".
A nie ma też żadnych prac, które by do nas docierały ze strony służb specjalnych, w tym ze Służby Kontrwywiadu Wojskowego, która ma obowiązek właśnie identyfikować taką kwestię. To pokazuje, w jakiej jesteśmy rzeczywiście sytuacji i to pokazuje, jaka jest funkcja służb specjalnych. Służby specjalne realizują decydenty ze strony bezpośrednio czy ministra obrony narodowej, czy ministra spraw wewnętrznych, a de facto Donalda Tuska i jest to pełna akceptacja agresji
– wskazał.
Konieczność przeprowadzenia reformy służb
Przypomniał też, że "wszystkie służby specjalne de facto w większości zostały zaakceptowane po roku 1989 przez układ Okrągłego Stołu".
Za każdym razem, gdy formacja niepodległościowa obejmowała władzę, dokonywaliśmy działanie mające na celu eliminację służb rosyjskich i stworzenie służby polskiej. To się udawało, mniej więcej w ciągu roku udawało się to zrobić, ale zwykle po następnym roku traciliśmy władzę i w związku z tym wszyscy ci ludzie byli wyrzucani, a tamci ludzie z dawnej służby specjalnej wracali. I taki jest obecny stan rzeczy, w szczególności pogorszony. Ta szczególność związana jest z rokiem 2010 po zbrodni smoleńskiej. I wtedy została podpisana umowa, formalna umowa między Służbą Konwywiadu Wojskowego i Służbą Rosyjską o współdziałaniu, o współpracy, o działaniu na rzecz wspierania służby rosyjskiej
– powiedział.
W jego opinii "jeżeli nie zmienimy struktury władzy i w związku z tym służb wojskowych, to zostaniemy jako państwo zlikwidowani".