Rezolucja Parlamentu Europejskiego w sprawie niemieckich Urzędów ds. Dzieci i Młodzieży (Jugendamtów) jest przełomowa, zgodnie z nią Komisja Europejska powinna skontrolować cały system umieszczania dzieci w Jugendamtach - powiedział wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. - Temat Jugendamtów to jest właśnie prawdziwa dyskusja o praworządności. Odnosi się do wartości, na których jest oparta Unia Europejska, czyli praw człowieka, dziecka - dodał Wójcik.
Dzisiaj Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie niemieckich Urzędów ds. Dzieci i Młodzieży (Jugendamtów). Rezolucja wzywa Komisję Europejską, aby dokładnie sprawdziła procedury, które są stosowane przez niemieckie Jugendamty.
- To jest przełomowa rezolucja. W kontaktach z naszymi rodakami często otrzymujemy niepokojące informacje dotyczące praw polskich dzieci w Niemczech
- powiedział Wójcik w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Jak dodał, jego resort dość często musi zajmować się sprawami Polaków w Niemczech, poszkodowanymi przez system Jugendamtów.
- Zajmujemy się nimi wraz z resortem spraw zagranicznych wtedy, gdy mogą być zagrożone prawa człowieka, czyli np. prawo kontaktu dziecka z rodzicem. Takich spraw jest sporo
- zaznaczył.
Zdaniem wiceszefa MS, problem ten dotyczy nie tylko Polaków.
- Rezolucja została przyjęta i teraz Komisja Europejska powinna skontrolować cały mechanizm umieszczania dzieci w Jugendamtach, niezależnie od kraju ich pochodzenia, oraz możliwość kontaktów tych dzieci z rodzicami. Powinna sprawdzić, czy przestrzegane są prawa tych dzieci. Tego domagaliśmy się od wielu lat
- podkreślił Wójcik.
Przypomniał, że do komisji Parlamentu Europejskiego, która zajmowała się sprawą Jugendamtów, wpłynęło około 30 skarg z państw europejskich na działania tej instytucji.
- Cała ta dyskusja w PE została wywołana skargami rodziców, które tam docierały
- podkreślił.
Wójcik zauważył też, że resorty spraw zagranicznych i sprawiedliwości prowadzą dialog z przedstawicielami Jugendamtów, a ostatnie spotkania z przedstawicielami tych urzędów były "bardzo dobre".
- Staramy się przełamywać bariery. Urzędnicy Jugendamtów sami przyznali, że czasami zdarzają się nieprawidłowości w tych instytucjach, w mniejszych miejscowościach. To nie jest tak, że skargi były tylko od Polaków. Były z całej Europy. Ja wiem, że to jest problem dla Niemców, bo ich system działa tak od wielu lat, ale dzięki tym rozmowom sytuacja jest już dużo lepsza niż jeszcze trzy lata temu. Ona się zmieniła, poprawiła
- powiedział wiceszef MS.
- Temat Jugendamtów to jest właśnie prawdziwa dyskusja o praworządności. Odnosi się do wartości, na których jest oparta Unia Europejska, czyli praw człowieka, dziecka. To jest oczywiste
- oświadczył Wójcik.
Podkreślił też, że "na arenie międzynarodowej nie da się zmieniać systemów dotyczących praw dzieci w poszczególnych państwach Unii Europejskiej, ale da się zmienić prawo wspólnotowe".
- My chcemy, żeby była zmiana w rozporządzeniu Bruksela II bis, które jest w tej chwili dyskutowane. Chodzi o przepis, który mówi o konieczności zachowania tożsamości dziecka w przypadku, gdy jest odbierane rodzicom, czyli m.in. prawo do mówienia w ojczystym języku, zachowanie nazwiska, obywatelstwa, stosunków rodzinnych. To jest kluczowe
- powiedział Wójcik.
Wiceszef MS krytycznie ocenił postawę polskich europosłów, którzy byli przeciwni uchwaleniu rezolucji w zaproponowanym kształcie.
- Europoseł PO Julia Pitera robiła wszystko, żeby osłabić tę rezolucję. To, jak zachowują się europosłowie PO, bardzo szkodzi naszym negocjacjom w sprawie rozporządzenia Bruksela II bis
- ocenił.
- Bardziej rozumiem Niemców, którzy bronią swojego systemu, niż polskiego eurodeputowanego, wybranego w Polsce, a mowa o Julii Piterze, który składa wiele poprawek do rezolucji i te poprawki są w kontrze do działań polskiego rządu. A co gorsza są wbrew oczekiwaniom Polaków za granicą
- dodał Wójcik.