Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Ostry apel Przemysława Czarnka do szefa MON: Co jeszcze musi się stać, by odszedł pan z tego rządu?

W programie "W Punkt" na antenie TV Republika były minister edukacji i nauki, Przemysław Czarnek, skierował do wicepremiera i szefa MON, Władysława Kosiniaka-Kamysza, dramatyczne pytanie o jego dalsze trwanie w rządzie Koalicji 13 Grudnia. "Co jeszcze ma się stać, żebym ja jeszcze był w tym rządzie, który tak szkodzi Polsce? Co jeszcze ma się stać, żebym służył temu rządowi Tuska, Bodnara i działał przeciwko państwu polskiemu?" - pytał prof. Czarnek w programie red. Katarzyny Gójskiej.

10 lipca na granicy polsko-białoruskiej doszło do poważnego ataku na polskiego żołnierza. Osoba, która nielegalnie przekroczyła granicę, uderzyła go kamieniem w głowę, powodując uraz oka i okolic twarzy.

Reklama

Skandaliczna reakcja prokuratury

Bulwersujący w sprawie jest nie tylko sam akt agresji, ale przede wszystkim reakcja organów państwa. Prokuratura podległa Adamowi Bodnarowi wszczęła bowiem z urzędu postępowanie w sprawie... ewentualnego przekroczenia uprawnień przez polskiego żołnierza. Śledztwo dotyczące napaści na funkcjonariusza ruszyło dopiero cztery dni później, po osobistym zgłoszeniu złożonym przez poszkodowanego wojskowego.

Mjr Błażej Łukaszewski, rzecznik Wojskowego Zgrupowania Zadaniowego "Podlasie", nie miał wątpliwości, że żołnierz miał pełne prawo do obrony. "Życie i zdrowie żołnierza było zagrożone, dlatego żołnierz wszelkimi możliwymi sposobami bronił się przed tym atakiem agresywnego migranta" - podkreślał rzecznik.  

Hipokryzja Kosiniaka-Kamysza

W reakcji na działania prokuratury szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz w emocjonalnym wystąpieniu pytał:

"Na miłość Boską, co jeszcze się ma stać? Już jeden zginął. Co jeszcze się ma stać, żeby wszyscy w Polsce zrozumieli, że trwa regularna napaść na Polskę i trzeba się bronić?".

Te słowa - pozornie pełne troski o żołnierzy - dziwią, bo to przecież wicepremier i minister obrony narodowej jest kluczową postacią w rządzie odpowiedzialną za bezpieczeństwo państwa. 

Czarnek: Ten apel jest do pana, panie premierze!

Do tej właśnie pozornej bezradności szefa MON odniósł się w programie "W Punkt" Przemysław Czarnek. Wskazał, że apel Władysława Kosiniaka-Kamysza jest w rzeczywistości oskarżeniem skierowanym przeciwko niemu samemu.

"Niech pan sobie zada to pytanie na miłość Boską, panie premierze, bo pan jest w tym rządzie!" - grzmiał Czarnek.

Polityk Prawa i Sprawiedliwości wezwał wicepremiera do postawienia sobie fundamentalnych pytań:

"Co jeszcze ma się stać, żebym ja jeszcze był w tym rządzie, który tak szkodzi Polsce? Co jeszcze ma się stać, żebym służył temu rządowi Tuska, Bodnara i działał przeciwko państwu polskiemu?".

Zdaniem Czarnka, jedyną honorową odpowiedzią na te pytania jest natychmiastowe opuszczenie koalicji rządzącej.

"Ma pan odejść z tego rządu, bo ten rząd jest antypolski! Jeśli pan chce, panie premierze Władysławie Kosiniaku-Kamyszu, i całe PSL, służyć Polsce, to natychmiast nogi za pas i uciekać z tego rządu. Co jeszcze ma się stać? Macie stamtąd uciec po prostu!"

- zakończył swoją mocną wypowiedź Przemysław Czarnek. 

 

Źródło: niezalezna.pl
Reklama