Prof. Mieczysław Ryba, komentując bieżące działania polityczne po stronie opozycji, stwierdził, że lider PO, Donald Tusk przyjął metodę "spacyfikowania partii, które mają elektorat po stronie opozycji, by ten elektorat podebrać".
- Program socjalny dotyczący mieszkań, rewolucyjne programy obyczajowe, ma na celu pozbawienie elektoratu Lewicy. Hołownię już Tusk raczej spacyfikował. Oprócz gestów - wydawałoby się - przyjaźni i paktów jednoczących opozycję, toczy się zacięta walka, która ma doprowadzić partie do granicy progu wyborczego w sondażu, by na kolanach zmuszone były prosić PO o dołączenie do paktu sejmowego, gdzie ich politycy będą poumieszczani gdzieś, gdzie nie będą mieli znaczenia. Stąd taka irytacja na to, co robi Tusk i jego otoczenie
- przyznał prof. Ryba.
Pytany o to, czy może dojść do rozłamu w Lewicy, biorąc pod uwagę jasne deklaracje części polityków Razem, którzy mówią, że nie poprą Tuska jako premiera, politolog odpowiedział, że "może dojść do sytuacji, że Włodzimierz Czarzasty stwierdzi: >>opierałem się, ale jeśli nie wejdę w blok [z PO], to nie dostanę się do Sejmu i powtórzymy katastrofę z 2015 r.".
- Mogą być rozłamy i perturbacje. Kampania przyspiesza, ale gdy patrzę na opozycję, to nie toczy się tam kampania w relacji do PiS-u, ale realnie - jest to próba rozegrania partii w obozie totalnej opozycji. Dominująca PO myśli o tym, żeby po wyborach maksymalnie wypłaszczyć scenę polityczną. To rodzi się w bólach, a myślę, że jest wręcz niewykonalne. Dodajmy do tego jeszcze konflikt Tuska z Rafałem Trzaskowskim - wskazał prof. Mieczysław Ryba.
Ocenił, że propozycja "kredytu 0%" przedstawiona przez Donalda Tuska, wywołała zdenerwowanie po stronie PSL i Lewicy.
- To radykalne pomysły socjalne, których PO dotychczas nie głosiła. Tusk wymyślił przecież też czterodniowy tydzień pracy. (...) Stary elektorat, oparty na drobnych przedsiębiorcach, takie kwestie oddalają od PO - wskazał gość TV Republika.