Sławomir Nitras powiedział w weekend podczas Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie, że "w perspektywie czasu dojdzie do ograniczenia roli Kościoła w państwie".
"Powiem więcej: uważam, że dojdzie za naszego życia, może nawet w tym pokoleniu do tego, kiedy katolicy w Polsce staną się mniejszością. Staną się realną mniejszością, nie mniejszością, że będzie kogoś innego więcej, ale nie będą większością. I muszą się z tym nauczyć żyć. I wtedy chyba to będzie w jakiejś realnej takiej społecznej proporcji" - mówił.
"Ale dobrze, żeby stało się, to mówiąc uczciwie, w sposób niegwałtowny. Żeby to się stało w sposób racjonalny, a nie na zasadzie pewnej zemsty, ale na zasadzie: to jest uczciwa kara za to, co się stało, musimy was opiłować z pewnych przywilejów, dlatego, że jeżeli nie, to znowu podniesiecie głowę, jeżeli się cokolwiek zmieni" - dodał Nitras.
Wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości, Radosław Fogiel, pytany był o Campus Polska. W jego ocenie szkoda, że nie było jeszcze kilku paneli, na których padłyby słowa prawdy na temat zamierzeń Platformy Obywatelskiej.
"Tak jak marszałek Grodzki mówił, że chcą zlikwidować zdecydowaną większość szpitali w Polsce, wczoraj Leszek Balcerowicz obrażał każdego, kto ośmielił się zasugerować, że Polska transformacja lat 90-tych nie była może pozbawiona wad, nie była najdoskonalsza z możliwych" – powiedział Fogiel.
To co powiedział Sławomir Nitras jest już nieco z innej kategorii, to jest coś, co w polityce nie powinno mieć miejsca. Nawet odłożywszy na bok spory o ten język, bo już się znaleźli obrońcy pana Nitrasa, którzy twierdzą, że opiłowywać, to wcale nie piłować, że to nie kojarzy się z bezpośrednią przemocą. Ale Sławomir Nitras jasno powiedział, że chce, by katolicy stali się w Polsce mniejszością. Nie na zasadzie, że kogoś przybędzie, tylko będzie ich po prostu mniej. Dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją, kiedy katolicy to większość w Polsce. Więc cóż pan poseł Nitras chciałby zrobić z katolikami, żeby oni stali się mniejszością. Aż boję się zadawać takie pytania. Nie wiem co w powietrzu unosiło się podczas tej debaty, ale nikt o zdrowych zmysłach, nikt znający w jakikolwiek sposób historię, chyba nikt, kto uznaje się za demokratę, kto szanuje prawo innych do własnych poglądów i wiary, czegoś takiego by nie powiedział
– zaznaczył wicerzecznik PiS.
Nitras się nie zna
Odnosząc się do tych słów posła KO, Joanna Senyszyn powiedziała, że "opiłowywać trzeba Kościół katolicki jako instytucję, która jest rozbestwiona i korzysta z przywilejów, natomiast katolicy nie korzystają z przywilejów, bo to są obywatele Rzeczypospolitej".
"Poseł Nitras nie bardzo orientuje się w problemach świeckiego państwa. Mówił, że Polsce nie jest potrzebny przyjazny rozdział państwa z Kościołem, tylko trzeba Kościół ukarać, a dla Kościoła w Polsce to będzie dostateczna kara, jak się zrobi rozdział i pozbawi Kościół przywilejów"
- powiedziała.
W jej ocenie "poseł Nitras, który jest konserwatystą i - jak sam o sobie mówi katolikiem - mówił to, co młodzież podczas Campusu chciała usłyszeć". "A że nie jest w tym temacie zbytnio zorientowany, to wypowiedział, jak się wypowiedział" - dodała.
Senyszyn podkreśliła też, że jeżeli Nitras chce rozdziału państwa od Kościoła, to powinien poprzeć projekt Lewicy, który został złożony w czerwcu ub.r., dotyczący jawności przychodów kościołów i związków wyznaniowych oraz zniesienia ich przywilejów finansowych m.in. likwidacji zwolnienia z podatku od przychodów z działalności gospodarczej przeznaczanych na inwestycje, a także likwidacji Funduszu Kościelnego.
Grodzki: To manipulacja
"Byłem przy tym, słyszałem. On nie mówił o jakimkolwiek +odpiłowywaniu+ kogokolwiek" - powiedział z kolei Tomasz Grodzki na konferencji prasowej w poniedziałek.
Jak podkreślił marszałek Senatu, Nitras "mówił o Kościele jako instytucji i zaczął od (...) przyjaznej separacji Kościoła od państwa, która jest zresztą zapisana w ważnych dokumentach". "Traktuję to cytowanie jego słów jako niegodną poważnych stacji telewizyjnych manipulację, która kompletnie nie oddawała intencji tej wypowiedzi. Uważam, że to szyte na miarę doraźnych potrzeb politycznych, a nie realnego układania stosunków państwo-Kościół" - podkreślił marszałek Senatu.