„Marzył o nawet 18 proc. w wyborach. O byciu rozgrywającym. W sondażach ma dużo mniej, ale je podważa. Szymon Hołownia ze swoją Trzecią Drogą na rozdrożu” – rozpoczyna red. Agnieszka Kublik w tekście „Trzecia Droga na rozdrożu. Pięć momentów, w których Hołownia się pogubił”.
Z początku odnotowane zostaje, że „spodziewanej premii za połączenie z PSL nie ma i nic nie wskazuje na to, by to się zmieniło”. Dalej jest kilka zdań objaśnień systemu D”Hondta, złośliwie adresowanych do dwójki liderów – Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka-Kamysza.
Dalej pojawia się 5-puntkowa lista pretensji do Hołowni.
"Wyborcza" dissuje Hołownię
Red. Kublik zaczyna: „Hołownia nie wierzy sondażom. Ale czasem wierzy”. „Hołownia nie przeczy, że na polaryzacji korzysta Konfederacja, czyli w te sondaże już wierzy? Powołuje się na wewnętrzne badania, ale niedawno biadolił, że nie ma kasy na sondaże” – czytamy.
Drugi zarzut to niekonsekwencja wobec zjawiska polaryzacji. Hołownia ma przekonywać, że to na niej wyrośnie Trzecia Droga, choć dostrzegalnie zwyżkuje jedynie Konfederacja.
Zarzut numer trzy – „ryzykowny zwrot ku młodym”. Krytykowana jest propozycja Hołowni, by głosowali już 16-latkowie. Argumentu brak, więc – parafrazując ten podpunkt – można go sprowadzić do: „bo tak”.
Przedostatnia szpilka ma związek z wzięciem na listy posłów Porozumienia. Red. Kublik dostrzega rozdźwięk w narracji obu liderów.
„To nie wygląda jak budowanie czegoś nowego. To wygląda na chaotycznie ratowanie swojej pozycji ego”
– recenzuje Hołownię, wyraźnie wstawiając się za Kosiniak-Kamyszem.
Już bez ogródek, ostatni punkt nazwano: „kampania trwa, na co czekać”.
„Hołownia zaklina rzeczywistość, że ugra i z 15 proc., niech no tylko zacznie się kampania. Ale ona już trwa. Hołownia podróżuje po Polsce (podobnie jak jego konkurencja) ze swoim słowem, jest aktywny w mediach społecznościowych, rzuca propozycjami. Sęk w tym, że to nie działa tak, jak sobie zaplanował. Trzecia Droga w tej chwili donikąd nie prowadzi”
– czytamy.
Co dalej? Gdzie argument? Nie ma, bo w tym momencie... tekst się kończy.