XXIV Sesja Rady Miejskiej Białogardu zapowiadała się jak wszystkie. Otwarcie sesji, stwierdzenie quorum, realizacja porządku obrad i wystąpienia mieszkańców. Tym razem było inaczej. Posiedzenie rady postanowiła urozmaicić burmistrz miasta.
Emilia Bury, członek Koalicji Obywatelskiej, na sesji była wyjątkowo pobudzona. Nie gryzła się w język, wchodząc w konfrontację z obecnymi na sali.
- Co się pan na mnie patrzy? - zaczepnie pytała jednego z radnych, gdy zabierała głos.
Po tym wytknęła radnym, że zarabiają za dużo, jak na tak - jak przekonywała Bury - nikły nakład pracy.
- 3200 złotych radny bierze - zero odpowiedzialności. A ja biorę 14 tysięcy miesięcznie za to żeby pana głupot wysłuchiwać teraz… niech się pan zamknie
- wypaliła.
Na uwagę przewodniczącego rady o obniżenie sporu dyskusji, odparła:
„niech pan w domu o obniża temperaturę”.