Debaty prezydenckie pokazały, że Polacy chcą znać plany polityków, chcą mieć wybór między opcjami i oczekują wymiany poglądów. Grupa zatwardziałych wyborców, rezerwat w stylu Silnych Razem, jest mniejszością. Widoczną, bo wulgarną i agresywną, ale jedynie mniejszością. Ale debata publiczna w naszym kraju na co dzień nie istnieje, bo jest niszczona przez premiera Tuska i jego środowisko. Kampania wyborcza – przede wszystkim poprzez siłę Republiki – wymusiła jakąś formę merytorycznej konfrontacji i wówczas gdy nie było w niej kandydata Platformy, debata rzeczywiście miała miejsce. Szef PO jest symbolem zerwania normalnych relacji publicznych w Polsce, ale nie jest jedynym winnym tej sytuacji. Gdyby nie krąg, równie jak on, zacietrzewionych polityków, do tej patologicznej sytuacji by nie doszło. Trzaskowski przegrał wybory prezydenckie, bo zachowywał się w duchu Tuska, a nie dlatego, że szef rządu zaangażował się w jego kampanię. Nawet gdyby nie wszedł do gry, to kandydat Platformy i tak by poległ – bo Polacy w ogromnej większości chcą normalności, a nie szaleńczej nienawiści i wykluczenia. Prezydentura Karola Nawrockiego była i jest postrzegana jako szansa na ucywilizowanie sporu politycznego. Nowa głowa państwa reprezentuje zupełnie inne pokolenie – nie żyje sporami sprzed dwóch dekad, a jednocześnie wydaje się mieć na tyle silny charakter, by odrzucić zastane podziały. Na dziś wygląda na to, iż Nawrocki będzie miał w nosie interesy tej czy innej koterii politycznych kombatantów, a jednocześnie tyle sprawczości, by skutecznie przeciwstawić się bezprawiu i destrukcji, którą w Polsce sieje ekipa Tuska. W tej fundamentalnej sprawie piękne mowy nie wystarczą, trzeba na serio rozpocząć obronę naszej demokracji, bo 1 czerwca nie zneutralizował zagrożenia – dopiero otworzył szansę na jego neutralizację. Prezydenta Karola Nawrockiego nie wybrali wyborcy jednej partii – a obywatele o bardzo różnych poglądach. To wynika z badań. Poparli go, bo chcą nowego: bez pogardy, bez wykluczania z debaty publicznej, a przede wszystkim pragną nowych zasad, czyli nowej konstytucji. Nowej ustawy zasadniczej nie będzie, jeśli partyjne spory znowu wezmą górę nad interesem Rzeczypospolitej. Jeśli nie będzie woli i otwartości na współpracę – co do Tuska i jego przybocznych nikt nie ma złudzeń – przedstawicieli wielu opcji. A naturalnym patronem pracy nad nową Polską jest dziś nowy prezydent.
Nowy prezydent, nowa Polska. Katarzyna Gójska o wyzwaniach stojących przed Karolem Nawrockim
Prezydenta Karola Nawrockiego nie wybrali wyborcy jednej partii – a obywatele o bardzo różnych poglądach. Poparli go, bo chcą nowego: bez pogardy, bez wykluczania z debaty publicznej, a przede wszystkim pragną nowych zasad, czyli nowej konstytucji - pisze Katarzyna Gójska w najnowszej "Gazecie Polskiej".
Autor: Katarzyna Gójska

Reklama
Autor: Katarzyna Gójska
Źródło: Gazeta Polska