Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Niemcy już nie mają złudzeń - Tusk się zużył. Prof. Musiał: nadchodzi czas na autora „hołdu berlińskiego”

- Niemcy teraz szukają następcy, rozglądają się za kimś, kto będzie następcą Tuska – ocenił w rozmowie z portalem Niezalezna.pl specjalizujący się w historii Polski i Niemiec prof. Bogdan Musiał. Przyznał, że Berlin skłonny jest obecnie powierzyć swoje interesy polityczne skonfliktowanemu z Waszyngtonem i realizującemu w polityce zagranicznej interesy Berlina Radosławowi Sikorskiemu. Zdaniem naszego rozmówcy, Tusk może jednak wciąż liczyć na niemieckie wsparcie. - Niemcy o niego zadbają. Oni dbają o swoich usłużnych pomagierów – ocenił prof. Musiał.

Tego jeszcze nie było

Po przegranych przez kandydata Koalicji Obywatelskiej wyborach prezydenckich szanse na podporządkowanie polskiej polityki interesom niemieckim zdecydowanie zmalały. Budzi to zrozumiały niepokój tamtejszych elit polityczno-biznesowych, który zaczyna być coraz bardziej widoczny w mediach. 

Reklama

W wiodących opiniotwórczych tytułach prasowych pojawiają się coraz częściej analizy, których autorzy nie widzą już realnych szans na kontynuację tzw. proeuropejskiego kierunku przez rządzącą w Polsce koalicję pod przywództwem Donalda Tuska. Wskazują jednocześnie na brak wizji, determinacji i wyczerpanie polskiego premiera, co znajduje widoczne odbicie w lecących na łeb, na szyję sondażach. 

Wszystko wskazuje na to, że zdaniem Niemców nadszedł czas na zmiany, które definiują głównie jako zmianę przywództwa. Tusk się wyczerpał i powinien odejść – zdają się podpowiadać sąsiedzi zza Odry.

Szukają następcy Tuska

Komentując doniesienia niemieckich mediów na temat Donalda Tuska, prof. Bogdan Musiał przyznał, że nie sądzi, żeby „tamtejsi komentatorzy myśleli inaczej niż elity”. Przypomniał, że Niemcy postawili też na Rafała Trzaskowskiego, który przegrał rywalizację w wyborach prezydenckich „i nagle Campus Polska się skończył”. - Niemcy teraz szukają następcy, rozglądają się za kimś, kto będzie następcą Tuska. Muszą się jakoś spozycjonować, ale sądzę, że nie za bardzo na razie wiedza na kogo postawić. Chyba się jeszcze rozglądają – ocenił.

- Trzeba wziąć pod uwagę, że po raz pierwszy dochodzi do takiej otwartej krytyki wobec Donalda Tuska, ponieważ od samego początku był on pod parasolem. W ogóle nie można go było krytykować w niemieckich mediach. Stworzono obraz niesamowitego, proeuropejskiego geniusza i to samo robiono z Trzaskowskim. Może nawet lepiej, bo z Trzaskowskiego robiono intelektualistę. Teraz Niemcy są w ślepej uliczce, bo zmienia się kierunek w polskiej polityce. I widać tam zaniepokojenie, bo nie wiedzą, co będzie dalej

- podkreślił.

Sikorski nową nadzieją Berlina

Według prof. Musiała, „Niemcy mogą postawić teraz na Sikorskiego, mimo, że kiedyś był krytykiem niemieckiej polityki wschodniej”. Przypomniał wypowiedź Sikorskiego w kontekście budowy gazociągu Nord Stream1, w której stwierdził on, że będzie to „nowy pakt Ribbentrop-Mołotow”. – Jednak później, jak przeszedł do Platformy całkowicie zmienił linię. Jeżeli spojrzymy na jego działalność, to przejął on faktycznie opcję Donalda Tuska i otacza się ludźmi o mentalności folksdojcza – ocenił.

- Trudno nie zauważyć też jego niedawnej wypowiedzi, kiedy stwierdził, że Polska faktycznie zyskała na II wojnie światowej, dzięki temu, że przejęła tereny poniemieckie, które były w lepszym stanie cywilizacyjnym itd. To jest oczywiście totalna aberracja, ale to jest niemieckie myślenie. Oni nie mówią tego głośno, ale tak myślą i była to swego czasu oficjalna polityka Niemiec. I Niemcy wyliczali swego czasu reparacje, które mieli Polacy zapłacić za to przejęcie terenów poniemieckich. I tutaj istotne jest to, że Donald Tusk nigdy chyba nie powiedział, że Polska na tym zyskała, a Radosław Sikorski to mówi. I Ruchniewicz [Krzysztof, obecnie dyrektor Instytutu Pileckiego-red.] robi to samo. To jest ta linia i on się takimi ludźmi otacza. I widać tu zdecydowanie granie na Berlin i na Brukselę

- tłumaczył.

Nasz rozmówca przyznał, że niemieckie elity skłonne są obecnie powierzyć swoje interesy polityczne Radosławowi Sikorskiemu. Przypomniał w tym kontekście wystąpienie Sikorskiego w Berlinie w 2011 roku, zwane tzw. „hołdem berlińskim”, w którym Sikorski proponował utworzenie europejskiej federacji. - Mniej zaczynam się obawiać niemieckiej potęgi niż niemieckiej bezczynności. Niemcy stały się niezbędnym narodem Europy – powiedział m.in. wówczas szef polskiej dyplomacji.

- Te słowa do dzisiaj się w Niemczech wspomina. Wygląda więc na to, że przełożą wsparcie na niego; to idzie w tym kierunku. Tym bardziej, że jest obecnie ministrem spraw zagranicznych i jest skonfliktowany z Waszyngtonem. A to jest dokładnie to, czego chcą Niemcy

- wyjaśnił.

Nagroda pocieszenia dla Tuska

Dopytywany czy jego zdaniem Donald Tusk może w tej sytuacji liczyć na jakąś rekompensatę, prof. Musiał wyraził przekonanie, że „Niemcy o niego zadbają”. 

- Oni dbają o swoich usłużnych pomagierów. Oczywiście będą o nim pamiętać i być może dostanie jakąś funkcję w Unii Europejskiej. Coś tam dla niego wymyślą albo zapewnią wpływy w Polsce w postaci dopływu gotówki. Znamy sposób, w jaki Niemcy finansowały po upadku komuny Gdańsk, który jako miasto, jako środowiska ma dla nich ogromne znaczenie. Tam dużo się inwestuje. I nie przypadkiem Donald Tusk stamtąd się wywodzi. Znamy te przepływy pieniędzy pod stołem, a trzeba pamiętać, że Niemcy używają korupcji, jako instrumentu polityki zagranicznej

- podsumował prof. Bogdan Musiał.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama