Nawrocki oburzony zmianami w lekturach
W środowej „Gazecie Wyborczej” ukazał się tekst z wypowiedziami dr Kingi Białek, która kieruje zespołem pracującym przy Instytucie Badań Edukacyjnych - Państwowym Instytucie Badawczym (IBE) nad podstawą programową języka polskiego dla szkół podstawowych. Jak przekazała, eksperci proponują m.in. mniejszą liczbę lektur obowiązkowych, w klasach IV-VI szkoły podstawowej w ogóle miałoby nie być listy lektur z dużymi pozycjami książkowymi. Propozycja wzbudziła wiele - także politycznych - komentarzy.
"Ministra" edukacji Barbara Nowacka zapewniała później, że w kanonie lektur nie zmienia się nic, a „propozycje ekspertów, nawet te najbardziej emocjonujące, pozostają propozycjami ekspertów, a nie działaniem MEN”.
O te doniesienia pytany był dziś w Telewizji Republika prezydent Nawrocki.
Gdy słyszę, że eksperci pani minister wyrzucają polskie lektury z lekcji w szkołach, to jestem oburzony i będę o tym głośno mówił
- podkreślił.
Dodał, że on sam w czasie Narodowego Czytania będzie „pokazywał Polakom, jak ważna i piękna jest polska literatura”.
Mechanizm wygaszania polskości
Prezydent powiedział też, że to przykre, iż Nowacka nie chciała spotkać się z nim, gdy był prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, „bo wówczas miał wiele swoich uwag do podstawy programowej i do nowego nauczania w polskich szkołach”.
Zdaniem Nawrockiego, „gdy przyglądamy się w kilku miejscach temu, jak wygląda proces edukacji, oświaty, polskich muzeów, to widzimy niestety, że jest to cały mechanizm”.
Bo widzimy, że w muzeach znikają bohaterowie, szefowie ważnych instytutów, właściwie powtarzają niemiecką narrację historyczną, znikają polskie lektury
- mówił.
Według prezydenta, nie wygląda to jak pojedyncze przykłady pewnych zachowań, „tylko jak jakiś niepokojący mechanizm”. Zadeklarował, że „oczywiście będzie z nim walczył”.