W Unii Europejskiej trwają prace nad wprowadzeniem ETS2. Jak podkreśla polska opozycja, według ekspertów właściciele domów, aby sprostać absurdalnym wymogom, musieliby wydać od 250 tys. złotych do 600 tys. złotych na modernizację budynków. Nie chodzi tylko o domy jednorodzinne.
- Ostatnio usłyszałam takie sformułowanie i ono jest według mnie zaskakująco trafne - że w zasadzie to w Unii Europejskiej nie ma 27 krajów, tylko jest 28. I tym 28 krajem jest Komisja Europejska, jest właśnie ta Bruksela, to urzędnicze ciało w Brukseli. I niestety się z tym zgadzam - powiedziała ekspert z zakresu energetyki, doradca prezydenta RP Karola Nawrockiego, Wanda Buk Polsat News.
"Natomiast jest to ten „kraj” taki najbardziej determinujący rzeczywistość w Unii Europejskiej. I ja faktycznie obawiam się, że tutaj ciężko cokolwiek przewalczyć krajom, które nie mają tak silnej reprezentacji na poziomie urzędniczym w Brukseli. My niestety do tych krajów należymy"
– stwierdziła.
Odnosząc się bezpośrednio do ETS stwierdziła, że UE powinna diametralnie zmienić podejście do systemu. Choć będzie to trudno zrealizowania. - Przede wszystkim ja osobiście uważam, że powinniśmy dążyć do tego, żeby ETS w ogóle w Europie zlikwidować. Nie w Polsce, nie go subsydiować, przekładając z jednej kieszeni do drugiej, tylko żeby wycofać się - stwierdziła.
"Jeszcze nie do końca można liczyć na to, że to zrozumienie [w Unii Europejskiej] do tego, że my ten ETS powinniśmy co najmniej zawiesić, ale w ogóle zlikwidować, może jeszcze go nie ma. Ale myślę, że warto o to walczyć"
– oceniła.