Afera kłodzka, w której jedną ze skazanych jest związana przez lata z Koalicją Obywatelską Kamila L. szokuje i wciąż pojawiają się w niej nowe wątpliwości. W internecie krążą fotografie przedstawiające wicemarszałek Sejmu Monikę Wielichowską, a nawet premiera Donalda Tuska, w towarzystwie skazanej kobiety.
Kiedy niedawno w Sejmie próbowano rozmawiać o tej sprawie, mikrofon... był wyciszany przez wicemarszałek Dorotę Niedzielę z Koalicji Obywatelskiej.
Dziś pytanie w tej sprawie usłyszał wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha.
- Ta sprawa musi być wyjaśniona do samego spodu - mówił poseł PiS Mariusz Krystian. - Państwo polskie i organy państwa polskiego, w tym premier RP oraz wicemarszałek polskiego Sejmu, muszą być poza jakimkolwiek podejrzeniem związania z tymi osobami - dodał Krystian. Poseł zapytał: Co w tym temacie zrobił minister sprawiedliwości?
Wiceministrowi mikrofonu nikt nie wyciszał, ale...
Myrcha twierdzi, że "nikt tej sprawy nie zamiatał"
Myrcha stwierdził z mównicy sejmowej, że "nikt tej sprawy nie zamiatał", a prokuratura doprowadziła do skazania Przemysława L. i Kamili L. Dodał nawet, że tak powinien działać oskarżyciel publiczny w tej sprawie. Mówił też, że Kamila L. - według jego wiedzy - miała odejść z KO jeszcze przed wyborami samorządowymi 2024.

"Sprawa toczyła się od początku jawnie, była przedmiotem umowy międzynarodowej" - przekonywał Myrcha. "Jeżeli państwo dostrzegacie tu elementy zaniechania, to proszę to sformułować" - stwierdził, oskarżając opozycję o "dorabianie faktów do teorii politycznej". O kulisach znajomości Kamili L. z wpływowymi politykami KO nie usłyszeliśmy nic, choć domagali się tego obecni w sali obrad posłowie opozycji.
Afera kłodzka. Życzkowski o "konkretnym wymiarze"
Tymczasem, Janusz Życzkowski z Telewizji Republika zamieścił w serwisie X.com wpisy, w których twierdzi, że znajomość wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej ze skazaną Kamilą L. miała konkretny wymiar. Posłanka KO nie skomentowała dotąd tych wpisów.