Początkiem dyskusji był wpis prof. Sławomira Cenckiewicza, który zwrócił uwagę na ogłoszenie o pracę opublikowane przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego na jednym z popularnych portali rekrutacyjnych. Poszukiwano kandydata na stanowisko funkcjonariusza operacyjnego ds. kontrwywiadu. Historyk skomentował to krótko: „Upadek! Siemoniak z Kujawą i Syrysko w internetowym pośredniaku...”.
Na te słowa zareagował Jacek Dobrzyński. Rzecznik ministra Siemoniaka postanowił odpowiedzieć w sposób daleki od standardów, jakich można by oczekiwać od przedstawiciela rządu.
– napisał Dobrzyński.
Profesor Cenckiewicz odniósł się do tych zaczepek jednym, celnym zdaniem, bezpośrednio nawiązującym do przeszłości rzecznika: „I nie z ORMO”.
To wyraźnie wyprowadziło Dobrzyńskiego z równowagi, co zaowocowało kolejnym wpisem, w którym urzędnik państwowy posunął się do jeszcze bardziej osobistych wycieczek.
„Słychać wycie, znakomicie - tak onegdaj zwykli mawiać prominentni cenckiewiczowscy towarzysze, nieprawdaż. Im więcej tego waszego lamentu tym bardziej utwierdzacie mnie w przekonaniu, że celnie trafiam. Melisa i do łóżeczka Sławomirze C.”
– odparował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.
Nerwowa reakcja Jacka Dobrzyńskiego na wzmiankę o ORMO nie jest przypadkowa. W grudniu 2025 roku portal Niezalezna.pl ujawnił dokumenty z Instytutu Pamięci Narodowej, które rzuciły nowe światło na życiorys rzecznika. Wynika z nich, że w 1986 roku Dobrzyński wstąpił do Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej, a także należał do komunistycznego Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej (ZSMP).
W aktach zachowało się jego przyrzeczenie, w którym zobowiązywał się „uroczyście wiernie służyć Ojczyźnie w realizacji zadań, do których powołana została Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej”. Deklarował również, że będzie „udzielać pomocy organom porządku publicznego oraz interweniować wszędzie tam, gdzie naruszony został porządek publiczny lub istnieje groźba jego naruszenia”.
Po ujawnieniu tych faktów Dobrzyński wydał oświadczenie, w którym tłumaczył swoją obecność w organizacji komunistycznego reżimu.
Przekonywał, że jako dziecko był zuchem i należał do Młodzieżowej Służby Ruchu. "Blisko 40 lat temu kontynuując swoje dziecięce zainteresowania zostałem społecznym inspektorem ruchu drogowego. Funkcja ta polegająca wyłącznie na dbaniu o bezpieczeństwo na drogach była w strukturach ówczesnej ochotniczej milicyjnej rezerw.” – twierdził, dodając, że „nikomu krzywdy nie zrobiłem i nie mam powodów do wstydu”.