Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Mocne słowa prezydenta Nawrockiego. "To mobilizacja dla polskiego rządu"

Prezydent Karol Nawrocki wygłosił przemówienie w trakcie Święta Wojska Polskiego, w którym odniósł się m.in. do "linii Wisły" - tym samym karcąc premiera Donalda Tuska. Było też o 5 procentach PKB na obronność. "To mobilizacja dla polskiego rządu" - zauważa rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

 

Reklama

Defilady wojskowe na lądzie, w powietrzu i po raz pierwszy na morzu, a także pikniki wojskowe uświetniły tegoroczne obchody Święta Wojska Polskiego. W przemówieniach najważniejszych polityków dominowały słowa o potrzebie narodowej jedności oraz konieczności inwestowania w bezpieczeństwo i w armię.

Mobilizacja dla rządu

Do dzisiejszych wydarzeń odniósł się w programie "Gość Dzisiaj" Danuty Holeckiej w TV Republika rzecznik prasowy prezydenta RP Rafał Leśkiewicz.

To była wyjątkowa defilada i pierwsza, w której uczestniczył prezydent Karol Nawrocki jako zwierzchnik Sił Zbrojnych. Miał bardzo mocne, zdecydowane przemówienie. Było wyjątkowe, bo nawiązywało do historii, stanu polskiej armii i planów, jakie ma wobec wojska. Ale były także bardzo wyraźnym sygnałem poprzedzającym rozmowy prezydenta Trumpa z Putinem.

– powiedział Leśkiewicz.

Prezydent, przemawiając przed rozpoczęciem defilady, zapowiedział, że będzie domagał się podjęcia decyzji o przeznaczeniu 5 proc. PKB na obronność. Stwierdził też, że polska armia powinna stać się w krótkim czasie nie trzecią, a pierwszą najsilniejszą armią Sojuszu Północnoatlantyckiego w Europie. Zadeklarował, że przez najbliższe lata będzie do tego dążył.

- To mobilizacja dla polskiego rządu, który musi znaleźć środki. Zależy nam wszystkim na tym, aby Polska była bezpieczna - skomentował Leśkiewicz w TV Republika.

Polska jest jedna. Linia Wisły nie jest jej granicą

"Głęboko wierzę, że jedyną emocją, która będzie w nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego i dokumentach wykonawczych, będzie emocja polskiej racji stanu. Będzie jasna deklaracja obrony każdego centymetra i każdego skrawka polskiej ziemi. Bo Polska jest jedna, a linia Wisły nie jest jej granicą" - to kolejny mocny fragment przemówienia prezydenta. Nawiązał w ten sposób do haniebnego planu obrony pierwszego rządu Donalda Tuska, która miała przebiegać właśnie na linii Wisły.

To były bardzo mocne słowa, nawiązujące do tego, co dotyczy jednego ze współpracowników pana prezydenta, pana prof. Cenckiewicza. "Linia Wisły" to pewnego rodzaju metafora odnosząca się do dokumentów odtajnionych przez ministra Błaszczaka i dokumentów znajdujących się w Wojskowym Biurze Historycznym, za co pan prof. Cenckiewicz ma obecnie postawione zarzuty, co jest sytuacją kompletnie absurdalną. Ale z drugiej strony pan prezydent wskazał, że ta linia Wisły nie może być granicą, na której zatrzymamy się, kiedy - nie daj Boże - doszłoby do jakiegoś ataku na Rzeczpospolitą. Polska jest krajem, który musi się umieć obronić i nie na linii Wisły, ale tam gdzie są jej granice. 

– powiedział Leśkiewicz.

Źródło: Telewizja Republika
Reklama