Kilka dni temu europoseł Bartłomiej SIenkiewicz zareagował na rosnące poparcie kobiet dla Karola Nawrockiego. Zdaniem polityka Platformy Obywatelskiej, Polski deklarują chęć oddania głosu na prezesa IPN, ponieważ... w ich domach "to mężczyzna, głowa rodziny, decyduje o tym, jakie rodzina ma poglądy polityczne".
Kobiety licznie odpowiedziały na zarzucany im brak własnego zdania. W mediach społecznościowych ruszyła akcja "mój prezydent, mój wybór", a we wpisach opatrzonych tym hasztagiem Polski nie tylko poparły prezesa IPN, ale i wytknęły Sienkiewiczowi dyskryminację.
"Nie muszą słuchać polityków"
We wtorek do akcji odniósł się sam Nawrocki. Jak ocenił, akcję tę rozpoczęły kobiety "z potrzeby serca". "Chciałem wszystkim paniom podziękować za tak aktywne włączenie się w to, co dzieje się dzisiaj w Polsce i w tę drogę do 18 maja. Niech żyją polskie kobiety, które będę reprezentował" – powiedział.
"Mamy w Polsce wspaniałe kobiety, które same potrafią decydować o tym, kogo chcą wybrać na urząd prezydenta Rzeczpospolitej Polski. Nie muszą słuchać podpowiedzi polityków"
– podkreślił. Zwracał też uwagę na rolę kobiet w polskiej historii i zaznaczył, że oddawały życie za wolność kraju.