Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

"Lepiej nie iść taką drogą!" Były minister zobaczył budżet i ostrzega Domańskiego

"Panie ministrze Domański lepiej nie iść taką drogą" - ostrzegł Andrzeja Domańskiego były wiceminister finansów (2015-20) Leszek Skiba. Odnosząc się do przedstawionych przez obecnego szefa resortu danych, Skiba zwrócił uwagę na poziomy zadłużenia, które zgodnie z metodologią unijną są krytycznie wysokie.

 

"Panie ministrze Domański lepiej nie iść taką drogą: Dług publiczny wg metodologii UE ponad 66 proc. PKB, czyli PDP konstytucyjny około 55 proc PKB, deficyt sektora 6,5 proc. PKB w 2026 r" - napisał zdawkowo ekonomista Leszek Skiba.

Ale że nie każdy jest ekonomistą, warto przybliżyć założenia Traktatu z Maastricht, który określa m.in. jakiego poziomu nie powinno przekraczać zadłużenie publiczne w krajach Unii Europejskiej. Krytyczny poziom to 60% PKB, czyli w planowanym budżecie jest przekroczenie na poziomie 6 procent tego poziomu. 

Jak to wyglądało w latach poprzednich? W 2017 roku dług publiczny wynosił 50,6%, następnie do 2019 roku spadł do 45,6% (już za rządów PiS). Pandemia koronawirusa i wojna na Ukrainie sprawiły, że w następnych latach poziom długu publicznego wynosił kolejno:

  • 2020 - 57,6%,
  • 2021 - 53,7%,
  • 2022 - 49,8%,
  • 2023 - 50,4%.

Za 2025 rok, przy rządach Donalda Tuska, było to już 58 procent, a 66 procent w 2026 roku będzie rekordem od czasów 1993 roku (wtedy było to 85%!).

Ten sam traktat zakłada limit deficytu sektora finansów publicznych na poziomie maksymalnie 3 procent PKB. Zakładany poziom 6,5% PKB oznacza, że Polska wydawać będzie w tym roku znacznie więcej, niż zarabia. 

Z kolei PDP wskazuje na przekroczenie dopuszczalnego poziomu długu publicznego - ustawa o finansach publicznych mówi, że kiedy dług publiczny w relacji do PKB przekroczy 55% rząd wprowadzić musi działania korygujące, poprzez np. podniesienie podatków, czy ograniczenie wydatków. Planowany poziom PDP to dokładnie 55%. Potocznie mówiąc, budżet będzie napięty, jak plandeka na Żuku...

Źródło: niezalezna.pl, Twitter
Reklama