Projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny zakłada włączenie artystów zawodowych do systemu zabezpieczenia społecznego i umożliwienie im uzyskania dopłat uzupełniających składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne.
Rozwiązanie ma być skierowane przede wszystkim do osób osiągających niskie i nieregularne dochody. Według przedstawionych w Sejmie założeń o status artysty będzie mogło ubiegać się około 62 tys. osób, natomiast z systemu dopłat ma skorzystać około 21 tys.
Posłanka KO Urszula Augustyn przekonywała, że projekt jest skierowany do osób, które nie uzyskują regularnych dochodów.
- Ustawa jest dla tych, którzy nie każdego miesiąca mają wpływy do budżetu. Nie jest to ustawa dla tych, którzy zarabiają dużo, ale dla tych, którzy potrzebują dopłaty do tych najniższych składek zdrowotnych i społecznych
- mówiła.
Jak zaznaczyła, system ma mieć charakter bezgotówkowy, a pieniądze nie będą przekazywane bezpośrednio artystom. Państwo ma uzupełniać składki w okresach, gdy dochody osoby objętej systemem będą niewystarczające.
PiS: kto będzie decydował, kto jest artystą?
Krytycznie do proponowanych rozwiązań odniósł się poseł PiS Norbert Jakub Kaczmarczyk. Zapowiedział, że w przedstawionym kształcie jego klub nie może poprzeć projektu.
- O tym, kto jest artystą, będzie decydować komisja. (...) Ludzie ministra w tej komisji będą decydować, kto jest artystą
- argumentował.
Kaczmarczyk pytał, dlaczego nie przygotowano rozwiązania działającego automatycznie. Ocenił również, że projekt prowadzi do tworzenia „wybiórczego prawa”.
- To jest budowanie prawa wybiórczego i to jest budowanie propagandy. Jest to budowanie pewnego rodzaju zapłaty określonemu środowisku za to, w jaki sposób traktowało Prawo i Sprawiedliwość, kiedy państwo walczyli o władzę
- mówił poseł PiS.
PSL i Lewica za projektem
Poparcie dla ustawy zadeklarował w imieniu PSL-Trzeciej Drogi Tadeusz Samborski. Zwracał uwagę na nieregularność dochodów osób pracujących w zawodach artystycznych.
- Polski system wynagradzania nie nadążył za rzeczywistością pracy tych artystów, którzy wprawdzie nie mają etatu, ale pracują dla kilku, a najczęściej kilkunastu zleceniodawców
- powiedział.
Za projektem opowiedziała się także Daria Gosek-Popiołek z Lewicy. Wskazywała, że proponowane rozwiązania mają zapewnić osobom wykonującym zawody artystyczne podstawowe zabezpieczenie społeczne i zdrowotne.
„Talent i sztuka nie potrzebują urzędowego certyfikatu”
Sprzeciw wobec ustawy zadeklarował klub Konfederacji. Witold Tumanowicz przekonywał, że państwo nie powinno przenosić kosztów związanych z wykonywaniem zawodu artystycznego na pozostałych podatników.
- Talent i sztuka nie potrzebują urzędowego certyfikatu, a jeśli ktoś chce wykonywać zawód artysty, państwo nie powinno przerzucać kosztów tej decyzji na pozostałych podatników
- mówił.
Zastrzeżenia zgłosił również Ryszard Petru z Centrum.
- Ta ustawa tworzy specjalny system dopłat dla jednej grupy zawodowej, a nieregularne dochody dotyczą nie tylko artystów (...) Polską kulturę należałoby wspierać nawet znacznie większymi środkami, ale nie w ten sposób
- powiedział.
Z kolei Ewa Schädler z Polski 2050 przekonywała, że projekt nie tworzy całkowicie odrębnego systemu dla artystów, ale ma umożliwić im uczestnictwo w istniejącym systemie zabezpieczenia społecznego.
Włodzimierz Skalik z koła Konfederacji Korony Polskiej złożył wniosek o odrzucenie projektu w całości.
[polecam:https://niezalezna.pl/polska/kacprzyk-uslyszal-zarzuty-prokuratura-prowadzila-dzis-intensywne-czynnosci/581034ś
Cienkowska: „Nie do celebrytów. Nie do gwiazd”
Do zarzutów podnoszonych podczas debaty odniosła się minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska.
- Nie do celebrytów. Nie do gwiazd. Nie do artystów, którzy zarabiają gigantyczne pieniądze
- mówiła, odpowiadając na pytania o beneficjentów nowych przepisów.
Jak wyjaśniła, prawo do dopłaty ma przysługiwać wtedy, gdy średni roczny dochód artysty z ostatnich trzech lat nie przekracza 125 proc. minimalnego wynagrodzenia. Przy ustalaniu tego kryterium mają być brane pod uwagę dochody ze wszystkich źródeł, w tym z praw autorskich.
Minister poinformowała również, że z systemu mają być wyłączeni przedsiębiorcy. Prowadzenie działalności gospodarczej ma uniemożliwiać uzyskanie statusu artysty, a jej rozpoczęcie powodować wygaśnięcie tego statusu.
żpolecamŁhttps://niezalezna.pl/polityka/kryzys-w-koalicji-w-ko-nerwowo-po-spotkaniu-kosiniaka-kamysza-z-trumpem/581036ś
Pieniądze mają trafiać do ZUS
Cienkowska podkreślała, że beneficjenci nie otrzymają pieniędzy bezpośrednio.
- Żaden artysta nie dostanie z tej ustawy ani złotówki do ręki. Dopłata jest bezgotówkowa i automatyczna. Trafia do ZUS i uzupełnia składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne do poziomu liczonego od minimalnego wynagrodzenia
- wyjaśniła.
Wysokość wsparcia ma zależeć od dochodów. Wraz ze wzrostem zarobków dopłata będzie się zmniejszać lub całkowicie zanikać. Dochody mają być potwierdzane przez Krajową Administrację Skarbową, a decyzję o dopłacie ma podejmować ZUS.
Około 375 mln zł w pierwszym pełnym roku
Według danych przedstawionych przez minister kultury system w pierwszym pełnym roku funkcjonowania, czyli w 2027 r., ma kosztować około 375 mln zł.
Z tej kwoty około 252 mln zł ma zostać przeznaczone na dopłaty do składek, 101 mln zł na zasiłki chorobowe i inne świadczenia, a około 21 mln zł na obsługę systemu we wszystkich zaangażowanych instytucjach.
Środki mają pochodzić z budżetu państwa, a nie ze składek innych ubezpieczonych ani z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
Projekt przewiduje limit wydatków na lata 2027–2036 oraz mechanizm korygujący. Po trzech latach funkcjonowania nowych przepisów ma zostać przeprowadzona ewaluacja systemu.