Niedawno rząd przyjął projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny. Chodzi m.in. o dopłaty dla twórców z "niewielkim dochodem". Projekt przygotowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ma na celu włączenie artystów do systemu ubezpieczeń społecznych w sposób adekwatny do ich pracy. Przepisy mają przede wszystkim charakter socjalny – ich głównymi beneficjentami mają być "artyści o najniższych i nieregularnych dochodach".
Według założeń wydatki związane z ustawą mają wynosić około 400 mln zł rocznie. Już w pierwszym roku obowiązywania nowych przepisów państwo miałoby wydać 374 mln zł, z czego 252 mln zł stanowiłyby same dopłaty do składek.
Aby przekonać o słuszności ustawy - resort Marty Cienkowskiej rozpoczął w mediach społecznościowych nowy cykl materiałów zatytułowany „Ministra u artystów”. Pierwszy odcinek, udostępniony przez minister Cienkowską, miał pokazać codzienne problemy osób zajmujących się twórczością artystyczną. Nagranie zamiast wywołać współczucie, stało się jednak przedmiotem szerokiej krytyki. Według opozycji - ten jeden incydent "zabił całą ustawę", a przykłady tylko się mnożą.
Pomysł Cienkowskiej. Co na to Polacy?
Zdecydowana większość Polaków nie chce, by państwo dopłacało artystom do emerytur i składek ZUS. Tak wynika z najnowszego sondażu Instytutu Badań Pollster przeprowadzonego dla „Super Expressu”. Wyniki pokazują, że pomysł budzi wyraźny sprzeciw społeczny, mimo że rząd przekonuje, iż wsparcie miałoby trafić wyłącznie do najmniej zarabiających twórców.
Na pytanie: „Czy rząd powinien dopłacać artystom do emerytury?” aż 74 proc. respondentów odpowiedziało przecząco. Poparcie dla takiego rozwiązania zadeklarowało jedynie 11 proc. badanych, natomiast 15 proc. nie miało w tej sprawie wyrobionego zdania.