Słubfurt w Nowej Ameryce...
Dwa tygodnie temu dyrektor Instytutu Pileckiego, Krzysztof Ruchniewicz, poinformował o zwolnieniu z funkcji dyrektor berlińskiego oddziału IP Hanny Radziejowskiej. Stało się to zaraz po tym, jak Radziejowska zaalarmowała nową minister kultury Martę Cienkowską charge d'affaires polskiej ambasady w Berlinie Jana Tombińskiego w sprawie planów Ruchniewicza. Cienkowska nadała Radziejowskiej status sygnalistki, by później wycofać go i przekazać wszystkie dane o Radziejowskiej i jej zastępcy Ruchniewiczowi. Ten zwolnił oboje z pracy.
Na miejsce Radziejowskiej powołał Joannę Kiliszek, która jednocześnie pełni funkcję w... niemieckim samorządzie. Kobieta jest członkiem rady w jednym z samorządów Schönwalde-Glien pod Berlinem. Dostała się tam z list Partii Zielonych.
Warto przyjrzeć się kuriozalnym wypowiedziom Kiliszek, które są jednak niebezpieczne, biorąc pod uwagę to, że pełni teraz stanowisko kierownicze w instytucji związanej z relacjami polsko-niemieckimi. Kiliszek opowiada bowiem o nieistniejącym państwie "Nowej Americe", w której znajdują się wspólnie Polska i Niemcy. Twierdzi, że wspólną stolicą jest Słubfurt, czyli połączenie Słubic i Frankfurtu, obecnie miejscowości granicznych.
Co ona miała na myśli?
Kiliszek jest w takim myśleniu na tyle posunięta, że nazywa siebie obywatelką "Nowej Ameriki".
Nieprzypadkowo dla nas, ja już się właściwie identyfikuje. Dla Nowej Ameriki. Państwa, którego obszar nosimy w sobie, jest porozumieniem ponad dzielącymi nas materialnymi i niematerialnymi murem (!)
– mówiła podczas jednego z wystąpień. Pozostawiliśmy oryginalny szyk i składnię zdania - nie wiedząc jak je prawidłowo poprawić.
W jej wymarzonym państwie tożsamość polska i niemiecka są jednym.
Joanna Kiliszek, następczyni wyrzuconej przez Ruchniewicza sygnalistki, identyfikuje się z „państwem” Nowa Amerika – ze stolicą w „Słubfurcie”, gdzie tożsamość polska i niemiecka są jednym. Tusku, niezły burdel macie w tym archeo. pic.twitter.com/KHtVM80vfq
— Ludwik Pęzioł (@Ludwik_Peziol) August 26, 2025
Co czytamy na temat owego "państwa" na stronie internetowej projektu?
"Granice Nowej Ameriki są płynne. Czasem nasz kraj rozciąga swoje peryferie aż do Poznania i Berlina, czasem kurczy się. Jednakże kręgosłup Nowej Ameriki tworzy była granica polsko-niemiecka, a więc rzeki Odra i Nysa. Mapy Nowej Ameriki orientują się według biegunów wschodniego i zachodniego, mimo że oś Północ-Południe nie jest bez znaczenia dla doświadczenia przestrzeni Nowej Ameriki. Słubfurt jest stolicą Nowej Ameriki, New Szczettin metropolią, Las Forst jaskinią gry, Zgörzelic jest naszym skansenem, Mueknica naszym parkiem…, a Odera i Nyße naszą namiętnością. Poza językami niemieckim i polskim, także język słubfurcki ma znaczenie w życiu codziennym mieszkańców. Nowa Amerika jest młoda i potrzebuje Waszej pomocy, aby rosnąć i rozwijać się. Wielkość Nowej Ameriki zależy od ilości osób, które wierzą w Nową Amerikę".