W ubiegłym tygodniu do Sejmu trafił projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii zakładający depenalizację posiadania do 15 gramów marihuany i hodowlę jednej rośliny. Projekt powstawał w ramach parlamentarnego zespołu ds. depenalizacji marihuany, w którym zasiadają posłowie z wielu ugrupowań koalicji i opozycji. Problem w tym, że do laski marszałkowskiej złożyli go wyłącznie posłowie klubu Centrum - i, jak twierdzą politycy innych ugrupowań, nikomu wcześniej o tym nie powiedzieli.
Centrum broni się: projekt leżał pół roku
Poseł Polski 2050 Adam Gomoła nie kryje rozczarowania. - Czuję się oszukany, zrobili to, by prędko pokazać swoją sprawczość - powiedział wprost. Gomoła przyznał jednak, że jego ugrupowanie nie zamierza blokować samej idei depenalizacji, ale ma zastrzeżenia do konkretnych zapisów projektu.
Posłanka Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic przyznała, że słowo „oszukani" to duże słowo, ale w jakiś sposób oddaje sytuację. Zwróciła uwagę, że o złożeniu projektu nie zostały poinformowane nawet organizacje pozarządowe, które przez wiele miesięcy wspierały prace zespołu.
Posłanka Klaudia Jachira relacjonowała, że o złożeniu projektu dowiedziała się dopiero po fakcie i tego samego dnia rzutem na taśmę pobiegła do marszałka Sejmu, by dopisać się do listy poparcia. Oceniła, że Centrum działało dla korzyści politycznej - żeby pokazać, jaki nowo utworzony klub jest "świetny".
Posłanka Centrum Ewa Szymanowska tłumaczyła, że celem jej klubu nie było zawłaszczenie inicjatywy, lecz przełamanie politycznego impasu. Przypomniała, że projekt był gotowy od ponad pół roku, a podpisów pod nim nie przybywało. Do złożenia projektu potrzeba 15 podpisów - a akurat tylu posłów liczy klub Centrum.
- Nikt nie będzie pamiętał, kto ten projekt złożył. Ludzie będą pamiętać tylko to, kto zagłosował za - podsumowała.
Co z opozycją?
Projekt znalazł nieoczekiwanych sojuszników. Poseł Konfederacji Michał Połuboczek z Nowej Nadziei zapowiedział poparcie - jako zwolennik wolności osobistej i marihuany medycznej. Zdecydowanie przeciwny jest natomiast poseł Ruchu Narodowego Krzysztof Mulawa, który sprzeciwia się liberalizacji dostępu do jakichkolwiek narkotyków. Przeciwni są również posłowie PiS i część polityków PSL.
Projekt trafi teraz pod obrady Sejmu. Czy koalicja zdoła przegłosować go wspólnie mimo wewnętrznych zgrzytów - okaże się przy kolejnym czytaniu.