W środę prezydent Karol Nawrocki odebrał ślubowanie od dwóch z sześciu wskazanych przez Sejm osób na funkcję sędziów TK – Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka. Decyzję tę wyczerpująco wyjaśnił szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki na konferencji po ceremonii.
– Prezydent Karol Nawrocki został zaprzysiężony 6 sierpnia 2025 r. i dwa wakaty po zaprzysiężeniu wygasły. Czyli w kadencji prezydenta Nawrockiego zostały opróżnione dwa wakaty w TK. Prezydent zdecydował, że to jego podstawowa odpowiedzialność jako głowy państwa, ale także sprawowanego mandatu, by te dwa wakaty obsadzić
– tłumaczył Bogucki. Odniósł się też do pomysłów polityków koalicji 13 grudnia, aby pozostała czwórka złożyła ślubowanie przed innym niż prezydent RP organem, oceniając, że byłoby to „zarówno z deliktem konstytucyjnym, jak i poważnym przestępstwem o charakterze karnym”.
Zapowiedź działań siłowych
Jednak przedstawiciele koalicji rządzącej, którzy przez lata deprecjonowali prace TK i bezprawnie odmawiali publikacji jego wyroków, teraz wykazują się wyjątkową determinacją, aby jak najszybciej osadzić w tym organie swoich nominatów. Z wypowiedzi współpracowników Donalda Tuska wynika, że nie wykluczają nawet użycia siły. Szef MSWiA Marcin Kierwiński, którego ojciec cieszył się najwyższym zaufaniem władz komunistycznych, został w TVN24 zapytany, czy możliwe jest wprowadzenie do TK czwórki niezaprzysiężonych przez prezydenta osób w asyście policji. – Mogę sobie wyobrazić taki scenariusz, nie chcę przesądzać, czy to policja, czy prokuratura, ale że osoby łamiące prawo, w tym przypadku te, które uniemożliwiają tym sędziom podjęcie normalnej pracy, będą musiały się ugiąć pod majestatem państwa – stwierdził Kierwiński.
Pomysły na siłowe wejście do TK z pominięciem ślubowania przed prezydentem mają też same osoby wskazane przez Sejm na funkcje sędziów trybunału. – W takiej sytuacji, skoro nie mamy żadnych zapowiedzi ze strony prezydenta, co dalej z nami, my nie wykluczamy złożenia ślubowania narodowi w innej formule niż w obecności prezydenta – powiedziała w rozmowie z Onetem sędzia Anna Korwin-Piotrowska. Przekonywała też, że to naród jest adresatem przysięgi sędziego trybunału.
Atak na już zaprzysiężonych
Jednak nie tylko czwórka niezaprzysiężonych osób znalazła się w centrum uwagi. Okazuje się, że ci, którzy zjawili się w Pałacu Prezydenckim, narazili się przedstawicielom koalicji 13 grudnia. „Ze zdumieniem obserwuję, jak dwoje z sześciu sędziów wybranych do TK wyłamuje się i gra w grę zaproponowaną przez prezydenta Nawrockiego. To narusza moje zaufanie do nich. Jedynym sposobem uwiarygodnienia dla nich będzie otwarcie drzwi do TK i umożliwienie pracy pozostałym czterem sędziom po ich zaprzysiężeniu w formie zapewniającej zgodność z prawem” – napisała w mediach społecznościowych Hanna Gronkiewicz-Waltz, obecnie europosłanka KO, a wcześniej prezydent Warszawy i wieloletnia wiceprzewodnicząca PO.
Konsekwencje karne
„Gazeta Polska Codziennie” zwróciła się do prof. Anny Łabno, konstytucjonalistki i kierownik Katedry Prawa Konstytucyjnego WPiA Uniwersytetu Śląskiego, aby poprosić o ocenę zapowiedzi ewentualnego złożenia ślubowania przed innym organem niż prezydent. – Ślubowanie sędziego Trybunału Konstytucyjnego może być złożone wyłącznie przed prezydentem RP, a każda inna forma stanowiłaby naruszenie prawa i nie dawałaby podstaw do wykonywania obowiązków sędziowskich. Przepis w tej sprawie jest jednoznaczny i nie przewiduje żadnych wyjątków ani rozwiązań zastępczych. Wszelkie próby obejścia tej procedury należałoby uznać za działania pozaprawne, sprzeczne z obowiązującym porządkiem prawnym – powiedziała „GPC” prof. Łabno.
Dopytaliśmy też o odpowiedzialność przedstawicieli władzy w przypadku zrealizowania pozaprawnego scenariusza. – Osoby odpowiedzialne za takie działania musiałyby liczyć się z konsekwencjami karnymi, zwłaszcza w przypadku naruszenia wolności jednostki. Jestem pewna, że rzeczywiste rozliczenie może jednak nastąpić dopiero po zmianie władzy – oceniła prof. Łabno.
Sędziowie nie mają być niezależni, tylko posłuszni
Komentarza do całej sprawy udzieliła „GPC” także Beata Kempa, była wiceminister sprawiedliwości, a obecnie doradca prezydenta RP. – Jeżeli chodzi o zapowiedzi ministra Kierwińskiego, to zalecałabym kubeł zimnej wody. Straszenie przemocą i wejściem siłowym jest niedopuszczalne w państwie demokratycznym, państwie prawa. Przypominam, że to koalicja rządzącą nie dochowała procedur i obowiązku wyznaczania kandydatów w momencie, gdy kadencja któregoś z sędziów TK się kończyła. To oni stworzyli problem, a teraz jeszcze posługują się groźbami w przypadku niepodporządkowania się ich woli. To są działania, które mają swoje odzwierciedlenie w Kodeksie karnym – wskazuje Beata Kempa. – Pan prezydent cały czas analizuje sytuację i będzie podejmował odpowiednie, odpowiedzialne decyzje, ale z pewnością nie pod dyktando polityków Donalda Tuska – dodała.
Byłą wiceminister sprawiedliwości zapytaliśmy również o stanowisko Hanny Gronkiewicz-Waltz, która stwierdziła, że ci, którzy złożyli ślubowanie przed prezydentem, naruszyli zaufanie i muszą się teraz uwiarygodnić. – To tylko pokazuje, jaki był rzeczywisty cel całego przedsięwzięcia. Wybrani sędziowie mają być posłuszni koalicji 13 grudnia i zdobywać zaufanie jej polityków. Są polecenia i oni mają je wykonywać. Nie ma miejsca na jakąkolwiek niezależność. To, co zaproponowała pani Gronkiewicz-Waltz, jest wasalizacją i prywatyzacją sądów, a ich właścicielem ma się stać Koalicja Obywatelska. No nie. Donald Tusk to nie jest car. Mamy konstytucję i obowiązujące prawo. Polecam tym ludziom się wreszcie z tymi zapisami zapoznać – powiedziała „Codziennej” Beata Kempa.