Podczas spotkania z mieszkańcami Siedlec prezes Prawa i Sprawiedliwości podkreślił, że gdy u władzy była Zjednoczona Prawica były tarcze energetyczna i antyinflacyjna, które "w dużym stopniu osłaniały gospodarkę, a poprzez to też społeczeństwo i miejsca pracy, ale także i bezpośrednio ludzi".
Mówił też o wzroście wynagrodzeń, który - jak zaznaczył - tylko przez dwa miesiące był niższy niż inflacja. "Szybciej rosły płace niż inflacja. Oczywiście (...) nie było to do końca symetryczne, to nie było tak, że można powiedzieć, że nikt nie tracił, bo te wzrosty w różnych grupach były różne i w różnym czasie, ale generalnie tendencja była taka" - zauważył Kaczyński. Dodał, że inflacja została stłumiona w tym czasie, kiedy zgodnie z zapowiedzią prezesa NBP Adama Glapińskiego miała zostać stłumiona.
Tymczasem - jak podkreślił Kaczyński - tych tarcz już nie ma, i to powoduje wzrost cen energii, wody, ścieków, paliw, a to pociągnie za sobą spadek produkcji, zwolnienia z pracy i wzrost kosztów życia. Wskazał też, na obecną sytuację finansów publicznych.
"To dopiero początek drogi. Przed nami przecież realizacja (...) Zielonego Ładu. Wtedy naprawdę dostaniemy po głowie" - powiedział prezes PiS.
"Te rządy zapowiadają nam po prostu biedę. Biedę polegającą przynajmniej na tym, że polska stopa życiowa nie będzie rosła, tylko spadała, a polska gospodarka przystosuje się do Unii Europejskiej wzrostem bardzo niskim, albo zgoła żadnym. Czyli ten proces gonienia, ten proces, który miał zaspokoić tę uzasadnioną polską ambicję, żeby żyć na poziomie zachodniej Europy, ten proces zostanie zatrzymany, no chyba że my wrócimy do władzy, to jest jedyna możliwość" - ocenił Kaczyński.
Kaczyński: Tusk nie jest gwarantem bezpieczeństwa
"Jaka ma być Polska, czy uzależniona od Niemiec, a może - co coraz bardziej teraz widać - od Rosji, czy ma być silnym państwem?" - pytał zgromadzonych. Dodał, że ta druga opcja - z Polską, której pozycja w Unii Europejskiej będzie wyższa niż Hiszpanii - była celem rządów jego ugrupowania.
"Teraz Tusk twierdzi, że to co się dzieje na wschodniej granicy to wojna hybrydowa. Kiedyś mówił cos zupełnie innego" - powiedział Kaczyński. W jego opinii Tusk "nie jest dobrym gwarantem bezpieczeństwa".
Ocenił, że za rządów Zjednoczonej Prawicy dostrzeżono i czujnie zareagowano na zagrożenie ze wschodu. "Obawialiśmy, że będą chcieli zajmować tak zwane pęcherze, kilkunastohektarowe terytoria, co powodowałoby destabilizację" - zauważył, tłumacząc decyzję o skierowaniu na wschód dywizji pancernych.
Nawiązał też do tego, że w Siedlcach stacjonuje 18. dywizja zmechanizowana, która ma bronić północnej części wschodniej granicy na odcinku z Białorusią i że została ona utworzona za rządów PiS. "To nie był wynik gigantomanii, to był wynik odpowiedzi SG, co zrobić, by Polska mogła się obronić na granicy wschodniej, a nie na Wiśle" - stwierdził. "Rosjanie wiedzą, że atakować trzeba tam, gdzie jest słabo. Gdy będziemy silni prawdopodobieństwo ataku jest mniejsze" - stwierdził.
Wybory do PE. „Potrzebujemy twardych ludzi”
Prezes PiS apelował do "sojuszników, przyjaciół, do tych, z którymi szliśmy razem w marszu" o to, by nie wierzyli w "oszukańcze bajki", jakie według niego przedstawiają obecnie rządzący. "To bardzo ważne, żeby w tych najbliższych wyborach, które odbędą się 9 czerwca, ale też w tych kolejnych, jeszcze ważniejszych, prezydenckich, w końcu parlamentarnych (...), żebyśmy byli jednością" - powiedział. "Powinniśmy być jednością, powinniśmy być biało-czerwoną drużyną" - podkreślił.
Dodał, że najbliższe wybory także mają ogromne znaczenie. "To nie będzie normalna kadencja Parlamentu Europejskiego, to będzie kadencja, w której mają być podjęte decyzje, które nam, Polakom, odbiorą właściwie wszystko. Odbiorą nam suwerenność, odbiorą walutę, która jest gwarancją tego, że nie popadamy w ciężkie kryzysy i tego, że możemy naszą gospodarkę w dobrym tempie rozwijać. Odbiorą nam decyzje choćby w takich sprawach jak obrona granic" - przekonywał Kaczyński. Według niego ta obrona granic za rządów Zjednoczonej Prawicy była potępiana.
"Musicie państwo pamiętać o tym, że żeby wywalczyć w Parlamencie Europejskim to wszystko, co można tam wywalczyć - a w tej walce można tam bardzo dużo wywalczyć, bo będzie pewnie wyraźna zmiana składu PE na rzecz sił konserwatywnych, które tych zmian nie chcą - to trzeba mieć tam ludzi doświadczonych, ludzi, którzy tam byli, którzy wiedzą, jak tam działać, którzy są energiczni, którzy potrafią być czasem twardzi, a nawet bezwzględni" - powiedział. Zaznaczył, że "przed nim siedzi dwóch takich panów" i wskazał na dwóch kandydatów PiS w wyborach europejskich: Adama Bielana i Jacka Kurskiego.
Kaczyński mówił, że PiS w PE musi mieć ludzi, którzy "niczego nie będą musieli się uczyć, tylko od razu podejmą energicznie z siłą przebicia tę walkę". Podkreślił, że do tej walki "trzeba rzucić ludzi najbardziej doświadczonych, takich można powiedzieć żołnierzy z wojsk jednorazowego przeznaczenia". "To są wojska spadochronowe, to są proszę państwa kutry torpedowe i rakietowe, to są takie jednostki, które właściwie mają być użyte tylko raz, bo ponoszą tak ogromne straty w walce, że już później się nie nadają do dalszej walki" - mówił. "Oczywiście ja życzę panom długiego życia, ale żeby być w tych wojskach, to trzeba być naprawdę człowiekiem o specyficznych cechach psychicznych i fizycznych, tylko tacy się nadają, i ci dwaj panowie się nadają. Życzę im, by przeżyli tę kadencję, ale żeby zwyciężyli i żebyśmy my zwyciężyli" - dodał prezes PiS.