Posłanka Koalicji Obywatelskiej Krystyna Skowrońska podczas piątkowych obrad Sejmu miała za zadanie przedstawić sprawozdanie dwóch komisji dotyczące ustawy o rynku kryptoaktywów.
- Mam dylemat czy krótko czy długo - zaczęła Skowrońska, po czym przeszła do kolejnego tego dnia wspomnienia o ministrze Zbigniewie Boguckim. Przedstawiciel prezydenta Karola Nawrockiego tylko się uśmiechnął. A to był dopiero początek...

- Pani poseł! Pani poseł! Czy może pani zachować rozsądek? To nie ma sensu! - zareagował marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
Do trzech razy sztuka?
Skowrońska wróciła do tematu i zapowiedziała, że komisje rekomendują przyjęcie poprawek Senatu. Kiedy Czarzasty wygłaszał już formułkę przed głosowaniem, Skowrońska nieoczekiwanie... wróciła na mównicę.
- O co chodzi? - pytał zaskoczony marszałek. - Pani poseł, zamiast zajmować się osobą pana ministra [Boguckiego], niech pani dobrze składa wnioski - dodał później.
"Połączone komisje rekomendują przyjęcie przedstawionej przez Senat poprawki" - powtórzyła Skowrońska, po czym w ławach Koalicji Obywatelskiej można było dostrzec rezygnację. "A, sorry!" - krzyknęła posłanka KO, gdy zorientowała się, że po raz drugi popełniła błąd.
- Kompromitacja! - zaczęli krzyczeć posłowie opozycji.
- Czy mam pani w czymś pomóc, pani poseł? - marszałek Czarzasty nie wytrzymał.
"Połączone komisje nie przyjęły argumentów senatu i proponują przyję... odrzucenie tej poprawki" - powiedziała Skowrońska. I choć była o krok od kolejnej wpadki, tym razem - rzutem na taśmę - się udało.