Tąpnięcie w rządzie
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w czwartek wieczorem poinformowała, że zdecydowała się na odejście z rządu. Ogłosiła to we wpisie na platformie X po tym, gdy Sejm nie uchwalił proponowanego przez PSL zniesienia dwukadencyjności w samorządach.
W reakcji na tę decyzję oraz medialne komenatarze byłej minister funduszy i polityki regionalnej, zarząd Polski 2050 zdecydował o usunięciu jej z partii.
W niedzielę wicemarszałek Senatu Maciej Żywno z Polski 2050 poinformował z kolei o zamiarze powołania przez Pelczyńską-Nałęcz nowego stowarzyszenia. Była lider partii Hołowni miała ogłosić swój plan podczas wewnętrznego spotkania ze strukturami ugrupowania. Żywno zaznaczył, że do nowego projektu nie zostali zaproszeni wszyscy członkowie partii.
Piętrzenie oczekiwań i polityczne szantaże
Zdaniem psychologa społecznego i eksperta ds. wizerunku politycznego prof. Norberta Maliszewskiego decyzja Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz o rezygnacji z funkcji ministra w rządzie Donalda Tuska oraz jej wykluczenie z partii Polska 2050 nie rodzi obecnie istotnych konsekwencji dla polskiej sceny politycznej. - Trzeba jednak pamiętać o tym, że mamy rok do wyborów. Posłowie obecnej koalicji rządzącej musza się zatem liczyć z tym, że może być coraz mniej dostępnych dla nich miejsc na listach wyborczych - zaznaczył.
Według naszego rozmówcy, Donaldowi Tuskowi “wobec konieczności spełniania kolejnych oczekiwań i politycznych szantaży polityków, którzy będą chcieli się wyróżnić, aby zagwarantować sobie lepsze miejsca na liście” będzie coraz trudniej rządzić.
- Efekt jest taki, że ten niebywały chaos, z którym mamy do czynienia obecnie, może się jeszcze bardziej pogłębić. Będziemy mieli do czynienia z poczuciem czegoś, co nazywa się czasami VUCA. To jest taki popularny akronim, mówiący o tym, że żyjemy w czasie niepewności, niestabilności, rzeczy nieoczekiwanych, zmiennych i złożonych. I wyborcy mogą mieć już dość, bo jest źle, a będzie jeszcze gorzej
- tłumaczył.
Kolejnej “trzeciej drogi” nie będzie
Zapytaliśmy eksperta, czy po klęsce Trzeciej Drogi, która zapewniła Donaldowi Tuskowi przejęcie władzy możliwe jest przekonanie wyborców do kolejnego tego typu projektu z udziałem np. Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz lub innych zawiedzionych koalicją 13 grudnia polityków.
- Niezadowolonych liberałów jest spory procent. Na pewno jednak Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie stanowi dla nich atrakcyjnej oferty. Nie przekonuje i nie ma wiarygodności. Nie widać więc tu jakichkolwiek szans. Żeby mogłoby się to wydarzyć, to należałoby użyć narzędzia w postaci posiadania chociaż kilku posłów w Sejmie. Natomiast tu by musiała być już jakaś zupełnie nowa osoba. Jeżeli chodzi o takie “trzecie drogi”, czyli o takie alternatywy, to na ogół muszą być tam postaci spoza obecnej polaryzacji, które są popularne, mniej zaangażowane politycznie i przekonujące dla niezdecydowanych wyborców
- wyjaśnił.
Prof. Maliszewski przypomniał, że w ostatnich latach “było już sporo podobnych projektów - Janusz Palikot, Ryszard Petru, czy owa Trzecia Droga z Szymonem Hołownią, jako osobą kluczowa dla tego projektu”. - Jednak, jak się patrzy na sondaże, to kolejny projekt z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz nie zdoła zagospodarować jakiejś istotnej części wyborców - podsumował.