2. Ośrodek Radioelektroniczny w Przasynszu to formacja zajmująca się rozpoznaniem oraz walką radioelektroniczną. Jednostka ta odpowiada za zbieranie danych i stały monitoring przestrzeni radiowej w północno-wschodniej części kraju.
Jak ustalił portal Niezalezna.pl, na jednostkę wojskową w Przasnyszu spadł dron, który nie posiadał karty SIM, ani karty pamięci. Był to prawdopodobnie model z przekazem wideo bezpośrednio do operatora.
Major Tomasz Wiktorowicz, rzecznik prasowy Mazowieckiego Oddziału Żandarmerii Wojskowej poinformował w rozmowie z Niezalezna.pl, że miejsce zdarzenia zostało zabezpieczone, a świadkowie upadku drona zostali przesłuchani. Do tej pory nie ustalono do kogo należał dron.
Na temat drona nieznanego pochodzenia w jednostce wojskowej w Przasnyszu rozmawiali goście w studio Telewizji Republika.
Żyjemy w czasach prowokacji po stronie rosyjskiej, ale i nie tylko. Oczekuję od polskiego rządu przede wszystkim transparentności i jasności informacyjnej na tyle, na ile jest to możliwe, bo wiemy że materiały wojskowe mają swoją klauzulę. Niemniej uważam, że tych prowokacji jest na tyle dużo, że społeczeństwo ma prawo wiedzieć w jaki sposób zabezpieczana jest przestrzeń powietrzna
– mówiła posłanka PiS Olga Semeniuk-Patkowska.
Jak podkreśliła, oczekuje na ten temat informacji nie tylko od wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, ale i od Donalda Tuska.
Piotr Stec z Polski 2050 zwrócił uwagę, że w ciągu ostatnich 6 miesięcy było około 60 takich niekontrolowanych wlotów różnego rodzaju obiektów powietrznych na teren 9 krajów europejskich. Polityk przyznał jednak, że żaden z tych obiektów nie wylądował po środku jednostki wojskowej.
- Dopóki nie skończy się wojna na Ukrainie dopóty musimy być bardzo czujni - powiedział.