Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował, że polecił prokuraturze wszczęcie postępowania karnego m.in. wobec pracowników Kancelarii Prezydenta RP, którzy doradzali prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, by nie odbierał ślubowań od wybranych przez Sejm sędziów TK.
Do sprawy na antenie Telewizji Republika odniosła się Małgorzata Wassermann.
– To jest już bardzo dużo fikołek i wysoki stopień absurdu, do którego doszliśmy, jeżeli chodzi o wymiar sprawiedliwości
– mówiła, wskazując na szereg działań podejmowanych przez kierownictwo resortu sprawiedliwości.
- Pan minister Żurek nie widzi problemu w tym, że postanowienia czy wnioski prokuratury pisała kancelaria prawna, a składała je pani Wrzosek. Nie stanowi dla niego problemu także to, że de facto nieskutecznie odwołał prokuratora generalnego i powołał następnego
- wyliczała, dodając:
- (Pan minister Żurek - red.) nie widzi również problemu w tym, że jego prokuratorzy – zwłaszcza na początku – nie stosowali przepisów, tylko posiłkowali się opiniami prawnymi, które rzeczywiście mogły podchodzić pod kodeks karny. Nie przeszkadza mu Roman Giertych z tym wszystkim, co wyprawia, a jednocześnie mówi o tym, że prezydent, korzystając ze swoich uprawnień, łamie prawo, ale nie może go dosięgnąć.
A jednak:
- W tej sytuacji zapowiada ściganie ludzi, którzy doradzali prezydentowi. To jest naprawdę daleko posunięty absurd.
Polityk odniosła się także do wcześniejszej działalności Waldemara Żurka jako sędziego.
– Muszę przyznać, że jest mi szkoda, bo on ośmiesza powagę wymiaru sprawiedliwości i robi kabaret
– stwierdziła.