Trybunału Sprawiedliwości UE oddalił w środę wniesione przez Węgry i Polskę skargi dotyczące mechanizmu warunkowości, który uzależnia korzystanie z finansowania z budżetu Unii od poszanowania przez państwa członkowskie zasad państwa prawnego.
"Mechanizm ten został przyjęty na właściwej podstawie prawnej, zachowuje spójność z procedurą ustanowioną w art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej i nie przekracza granic kompetencji przyznanych Unii, a także szanuje zasadę pewności prawa"
- uznali sędziowie TSUE.
Słowa Zbigniewa Ziobry
Minister sprawiedliwości i lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro, komentując ten wyrok, stwierdził, że jest on dowodem na bardzo poważny, polityczny, historyczny błąd premiera Mateusza Morawieckiego. Dodał, wyrok w sprawie mechanizmu warunkowości jest też potwierdzeniem obaw formułowanych przez Solidarną Polskę.
Dera pytany w TVN24, czy zgadza się ze słowami Ziobry odpowiedział, że "byłby bardzo ostrożny z takimi sformułowaniami".
"To nie jest tak, że można dowolnie stosować zasadę praworządności"
"Ja mam taką naturę, że najpierw czytam orzeczenie, a potem uzasadnienie, bo ono wyjaśnia, co było w orzeczeniu. Z pierwszych analiz wynika, że tam to zostało w tym zakresie kontroli dotyczącej finansów UE. Więc tam jest to zawężone. To nie jest tak, że można sobie dowolnie stosować zasadę właśnie praworządności, ale w głównej mierze dotyczy to zasad przestrzegania zasad finansowych, korupcji, przestrzegania procedur, żeby pieniądze unijne były wydawane zgodnie z zasadą praworządności"
- powiedział minister.
Podkreślił, że "jeśli chodzi o wydawanie pieniędzy, polskie prawo jest wskazywane jako jedno z lepszych, jeśli chodzi o przestrzeganie".
"Są zasady antykorupcyjne, mamy urząd i wiele bezpieczników"
- zaznaczył.
Polska nie otrzyma pieniędzy?
Na uwagę, że wyrok TSUE oznacza, iż Polska może nie otrzymać z UE pieniędzy, Dera powiedział: "Ja rozumiem, że sąd tylko odrzucił skargę Polski, a nie zdecydował o tym, czy Polsce należą się pieniądze czy nie". Dopytywany, czy wyrok nie oznacza potwierdzenia zasady "pieniądze za praworządność", prezydencki minister stwierdził, że "zasada praworządności jest zasadą nieostrą".
"Zobaczymy. W uzasadnieniu jest zapisane, że to w kontekście ochrony budżetu UE - z czym ja się osobiście zgadzam, bo pieniądze powinny być wydawane pod nadzorem"
- powiedział minister.
Projekt noweli ustawy o SN autorstwa prezydenta
Dera był też pytany o złożony na początku lutego przez prezydenta Andrzeja Dudę projekt noweli ustawy o SN, który dotyczy odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Zakłada on m.in. likwidację Izby Dyscyplinarnej. Sędziowie, którzy w niej orzekają mieliby możliwość przejścia do innej izby lub w stan spoczynku. W SN ma zostać utworzona Izba Odpowiedzialności Zawodowej.
Według Dery projekt "jest projektem dobrym, który kończy chaos w polskim sądownictwie". Na uwagę, że ze strony polityków Solidarnej Polski padają stwierdzenia, że "to biała flaga i zdrada Polski", minister powiedział: "Nie, nie jest to zdrada Polski, w ogóle politycy nie powinni wypowiadać takich kwestii w taki sposób". Zaznaczył, że "tego typu projekty rozstrzygają się komisjach".
"Jest to bardzo dobry projekt w moim odczuciu, który wszelkie wątpliwości, co do sądownictwa dyscyplinarnego eliminuje, te wszystkie zastrzeżenia, które wcześniej były, i z tego punktu widzenia powinien być przyjęty, bo to moim zdaniem zakończy spór między Polską a UE"
- oświadczył minister.
Na uwagę, że spór by się skończył, gdyby zawieszeni sędziowie mogli orzekać, Dera odparł: "Dobrzy sędziowie orzekają i się w ogóle nie martwią żadnym sądownictwem dyscyplinarnym. Sędziowie, którzy nie angażują się politycznie, też spokojnie orzekają, natomiast jest problem z pewną grupą sędziów". Jego zdaniem sędzia nie może podważać, "że ktoś inny jest sędzią". "Tego robić nie wolno" - powiedział minister.