"POrnorząd, czyli burdel w polskich szkołach"
Fundacja promująca edukację seksualną w Polsce i współpracująca z Ministerstwem Edukacji budzi coraz większe kontrowersje. W najnowszym wydaniu "Gazety Polskiej" dziennikarz Hubert Kowalski bada związki tej organizacji z przemysłem erotycznym, ujawniając, że edukacyjne treści są wspierane przez jednego z czołowych europejskich sprzedawców gadżetów erotycznych. Ta współpraca wzbudza obawy o wpływ, jaki może mieć na młode umysły. Były rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak mówi:
"Są ludzie, którym zależy, żeby polskie społeczeństwo [...] było jak najbardziej zepsute i nasiąknięte pseudowolnością".
Spotkanie minister edukacji Barbary Nowackiej z Anją Rubik, założycielką fundacji Sexed.pl, zainicjowało rozmowy na temat edukacji seksualnej w szkołach. Rubik w mediach społecznościowych wyraziła zadowolenie z możliwości dyskusji na temat edukacji i bezpieczeństwa, podczas gdy minister zdrowia Izabela Leszczyna ogłosiła nawiązanie współpracy z Ministerstwem Edukacji w obszarze edukacji zdrowotnej.
Fundacja Sexed.pl, kojarzona także z działalnością wyborczą (opublikowane materiały wyborcze Sexed.pl sugerowały głosowanie przeciw politykom o konserwatywnych poglądach na antykoncepcję) planuje wkrótce opublikować listę 100 osób angażujących się w edukację seksualną. Skład kapituły wyborczej to znane postaci, takie jak Anja Rubik czy Adam Bodnar, obecny minister sprawiedliwości.
To demoralizacja!
Do sprawy odniósł się w programie "W punkt" b. minister Przemysław Czarnek.
- Co ja o tym myślę, wiecie. Dwie ustawy zmieniające prawo oświatowe, plus inicjatywa obywatelska, która bazowała na naszych ustawach zawetowanych, niestety, przez pana prezydenta, służyły właśnie temu, żeby sprzeciwiać się tego rodzaju rzeczom, które państwo w sposób bardzo dosadny, ale precyzyjny opisujecie na okładce "GP"
- powiedział gość Katarzyny Gójskiej.
Jak wskazał, ustawy "miały służyć temu, aby zapobiegać wejściu do szkoły tego rodzaju fundacji, jak tej pani modelki współpracującej z tymi wszystkimi innymi handlarzami erotykami" i "by dać rodzicom możliwość pełnego wglądu w to, czego chcą uczyć tego rodzaju fundacje nasze dzieci w polskich szkołach".
- Jest zupełnie jasne, że w małych miejscowościach, na wsiach tego typu rzeczy są chronione. Stoją tutaj na straży godności naszych dzieci i prawa do tego, żeby nie były te dzieci gorszone ani zdemoralizowane, nauczyciele. Jednak w centrach wielkich miast dochodzi bardzo często do wizyt podobnych fundacji w szkołach i zajęć pozalekcyjnych, na których tego rodzaju głupoty są wciskane tym dzieciom do głowy
- przypomniał Czarnek.
- Pani Nowacka spotyka się z taką fundacją. Cała ta narracja lewacka o tym, jak powinna wyglądać edukacja seksualna w szkole, czyli taka twarda, typu B, demoralizująca, niemająca nic wspólnego z edukacją tylko z demoralizacją, niestety powoduje wielkie zagrożenie w szkole i trzeba szkoły bronić
- dodał.
ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ: