Tematem programu "W punkt" Katarzyny Gójskiej była afera lobbingowa z udziałem członków różnych instytucji unijnych: Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i Europejskiej Partii Ludowej, której przewodniczy Donald Tusk.
Aferę ujawnił francuski dziennikarz Jean Quatremer. Według jego informacji eurokraci wykorzystywali środki unijne do prywatnych celów oraz organizowali rozmaite spotkania, w których brali udział sędziowie, politycy oraz przedstawiciele wielkich korporacji. Europejska Partia Ludowa miała korzystać z pieniędzy europejskich tak, jak by były jej pieniędzmi - dodawał.
Jako pierwszy głos zabrał Zbigniew Kuźmiuk, europoseł PiS.
"Sprawa jest poważna, bo dziennikarz, o którym mówimy, od wielu lat zajmuje się obserwowaniem funkcjonowania instytucji europejskich. W 1999 roku po serii jego artykułów do dymisji podała się wówczas Komisja Europejska – pod presją opinii publicznej. Ten dziennikarz nie zajmuje się bzdurami, tylko opisywaniem poważnych spraw. Europejska Partia Ludowa próbuje zamieść to pod dywan. Wczoraj Donald Tusk powiedział, że kto z kim je obiady, nie powinno nikogo interesować. Te przyjęcia i polowania były finansowane z publicznych pieniędzy"
- powiedział.
Dodawał, że "spotkania te nie były okazją do porozmawiania o pogodzie, tylko o najważniejszych unijnych sprawach. Tam byli też szefowie wielkich koncernów, lobbyści". Przypominał, że Unia Europejska zajmuje się uchwalaniem prawa antymonopolowego, dlatego też "spotkania mogły służyć do załatwiania różnych interesów".
"Twierdzenia, że tylko Polska się tym zajmuje, są niepoważne. Urzędnicy obecnej Komisji Europejskiej i niektórych państw członkowskich zablokowali działania urzędu ds. zwalczania nadużyć finansowych w tej sprawie. Ten urząd próbował podjąć działania w tej sprawie, ale na skutek nacisków to się nie stało"
- przypominał europoseł PiS.
Zbigniew Kuźmiuk powiedział także, że już wkrótce pojawią się kolejne publikacje francuskiego dziennikarza na temat afer wśród brukselskich elit.
Pytany przez prowadzącą, czy ta sprawa zostanie wyjaśniona, odparł, że stosowny wniosek złożył europoseł PiS Witold Waszczykowski. Podpisali się po nim europarlamentarzyści z 13 krajów. Ma on zostać rozpatrzony w poniedziałek.
"Korupcja była, jest i będzie"
Prowadząca poprosiła przedstawiciela Platformy Obywatelskiej, Krzysztofa Grabczuka, o odniesienie się do słów przewodniczącego PO Donalda Tuska, który mówił, że "nie ma korupcji ani domniemanej korupcji". Pytała go także, na jakiej podstawie Tusk formułuje takie oceny.
"Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że korupcja była, jest i będzie. Rzecz w tym, jak poszczególne państwa i instytucje podchodzą do walki z nią. Jeśli chodzi o Unię Europejską, jestem przekonany, że sobie z tym poradzi. Jest tam demokracja"
- odparł.
Dziennikarka dopytywała, gdzie w kontekście tej afery dostrzega standardy demokratyczne w Unii Europejskiej
"Po pierwsze członkowie UE, europosłowie są wybierani w sposób demokratyczny. Są instytucje kontrolne, jak chociażby OLAF (Europejski urząd ds. Zwalczania nadużyć finansowych - red.). W UE działają tysiące lobbystów. Były audytor w Trybunale został skazany. Jestem pewien, że ta sprawa zostanie wyjaśniona"
- podkreślał Grabczuk.
Pochwała TVN24 i Tuska
Dalej znalazły się peany pochwalne pod adresem... "dziennikarzy TVN 24".
"Mam szacunek do dziennikarzy, zwłaszcza tych z TVN 24, którzy umieją tropić różne afery. Wszędzie, bez względu na to, gdzie wydawane są pieniądze, musi być transparentność. Jest to sygnał, że być może sędziowie również zapisywali wszystkie swoje spotkania"
- mówił przedstawiciel PO.
Prowadząca nie dawała za wygraną i pytała, dlaczego Tusk twierdzi, że nie ma żadnej afery.
"Proszę pani. Zawsze jak ukazuje się artykuł, to dla transparentności wydawania pieniędzy jest to korzystne. Pan Donald Tusk ma znacznie większą wiedzę na ten temat. Ten dziennikarz mówi, że nie stawia prezesowi TSUE zarzutów. Chodzi o pewną etykę, ale będzie to miało większe lub mniejsze znaczenie"
- odpowiedział.
Chwalił też Donalda Tuska mówiąc, że należy on do "bardzo uczciwych polityków".
Poseł Lewicy chce wyjaśnień
Kolejny głos w sprawie afery z udziałem unijnych eurokratów zabrał Wiesław Szczepański, przedstawiciel Lewicy.
"Chciałem zwrócić uwagę na słowa redaktora Liberation, który powiedział, że nie zarzuca prezesowi TSUE korupcji, a jedynie to, że brał udział w spotkaniach z politykami i przedstawicielami biznesu. Obecnie nie ma zakazu takich spotkań dla sędziów TSUE. Dziś taka sytuacja powoduje, że tracimy powoli zaufanie do tej organizacji. Wykorzystują to eurosceptycy i rząd polski, którzy mówią, że mogło to mieć związek z wywieraniem wpływu na Polskę. Ta sytuacja, która miała miejsce: styk biznesu, polityków z TSUE oraz różnego rodzaju wyjazdy i spotkania, wymaga oczywistych wyjaśnień, zwłaszcza, że redaktor zapowiada kolejne artykuły o molestowaniu seksualnym"
- mówił.
Jego zdaniem w Parlamencie Europejskim powinna odbyć się debata w tej sprawie.
Adam Andruszkiewicz ocenił, że wyjaśnienie tej afery jest "kluczowe dla utrzymania wiarygodności przez Unię Europejską".
"Aby obywatele mogli ufać instytucjom UE, muszą wiedzieć, że są one uczciwe. Widzimy, że sędziowie, politycy spotykają się z biznesmanami. Możliwe, że spotykają się tam, by naradzać się, kogo ukarać i załatwiać swoje interesy. Donald Tusk powiedział, że to pseudoafera"
- mówił przedstawiciel PiS.
"Dlaczego my jako obywatele polscy mamy wierzyć, że decyzja UE ws. Polski nie została podjęta dlatego, że tego chcieli jacyś lobbyści, którzy wręczyli winko i łapówkę"
- pytał Andruszkiewicz.
Postawę Tuska, który mówi, że afery nie ma, nazwał "niebywałą bezczelnością".