Prezydent Karol Nawrocki zawetował rządową ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. „Nie mogę zaakceptować rozwiązania, które prowadziłoby do utraty szczególnego statusu małżeństwa określonego w art. 18 Konstytucji RP. Definiuje on małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny” – wskazał.
Ocenił, że przyjęcie ustawy „stworzyłoby nową instytucję prawa rodzinnego z szerokim katalogiem uprawnień odtwarzającym rdzeń małżeństwa, ale bez wynikających z niego zobowiązań”. Zastrzegł, że weto nie zamyka dyskusji o problemach osób bliskich i że dostrzega potrzebę uregulowania sytuacji, w których człowiek potrzebuje pomocy zaufanej osoby w sprawach zdrowotnych, organizacyjnych, administracyjnych i osobistych.
Oczywiście z decyzją prezydenta nie zgadza się marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
– Jesteśmy w XXI w. Każdy ma prawo żyć, jak chce. Tworzyć rodzinę tak, jak chce, spać, z kim chce, wierzyć, w co chce. Musi pan to przyjąć. Jeżeli pan tego nie rozumie, to jest pan po prostu w błędzie. To jest jakaś zaćma ideologiczna, która pana opanowała – zwrócił się Czarzasty do Nawrockiego.
Zapytany o to, czy w obecnej kadencji Sejmu Nowa Lewica podejmie kroki zmierzające do uregulowania sprawy związków partnerskich, odpowiedział, że nie widzi w tym sensu ze względu na stanowisko prezydenta. Podkreślił, że przy obecnym układzie sił politycznych byłoby to po prostu robienie awantury.
Uważam, że my powinniśmy podejść do tego w następnej kadencji Sejmu. I mówię jasno, jeżeli Lewica będzie miała np. 60 posłów, to to przeprowadzimy. Nawet jeszcze w wersji takiej pewnie pełniejszej, bo w tej chwili poszliśmy na kilka kompromisów
– powiedział Włodzimierz Czarzasty.
60 mandatów dla lewicy? To jedynie marzenie marszałka - z najnowszego sondażu United Surveys by IBRiS na zlecenie portalu Wirtualna Polska wynika, że Nowa Lewica może liczyć co najwyżej na 7,5 proc. poparcia.