Czarzasty zasiadał w komisji od listopada 2023 roku do grudnia 2025 roku. Nie wystąpił w tym czasie z wnioskiem o dostęp do informacji „ściśle tajne”.
Jak się dowiedzieliśmy, był jedynym z parlamentarzystów zasiadających od 2023 lub 2024 roku w komisji, którzy tego nie uczynili. Wszyscy inni otrzymali poświadczenie.
Zapytaliśmy kilku posłów (chcących zachować anonimowość – red.), jak wyglądała „praca” Czarzastego w komisji ds. służb.
Przychodził tylko na głosowania
Pojawiał się praktycznie tylko na głosowaniach. Głosujemy przeważnie opinie, dezyderaty, czy rozporządzenia – nie wymaga to dostępu do informacje ściśle tajnych. Nie pamiętam, aby choć raz brał udział w merytorycznych posiedzeniach lub ich fragmentach
– twierdzi jeden z parlamentarzystów.
Podobnie zapamiętali „aktywność” Czarzastego inni posłowie.
Nie zabierał głosu praktycznie w ogóle. Nie przypominam sobie jego jakiejkolwiek inicjatywy, czy zapytania, praktycznie żadnej wypowiedzi. Rzeczywiście, jak mnie pan pyta, pojawiał się dopiero na głosowaniach. Tłumaczyłem to sobie tym, że był jednocześnie wicemarszałkiem Sejmu, ważną postacią w rozmowach koalicyjnych, miał więc inne obowiązki
– relacjonuje jeden z nich.
Nieprawdziwe są opowieści, że Czarzasty wychodził w newralgicznych momentach, gdy zaczynano omawiać tematy „ściśle tajne”.
Nie musiał nigdzie wychodzić, bo po prostu nie przychodził. Zjawiał się na głosowaniach, gdy było wiadomo, że nie ma już tego problemu
– zauważa jeden z posłów komisji.
Dodatkowa kasa
W Sejmie posłowie zasiadający w komisji ds. specsłużb są szczególnie uprzywilejowani. Otrzymują dodatek w wysokości 10 proc. uposażenia za udział w jej posiedzeniach. To daje ok. 1400 zł więcej za miesiąc.
Czy Czarzastemu chodziło tylko o pieniądze? Bo po co inaczej narażałby się na obecną sytuację, w której musi się tłumaczyć z tego, że nie wystąpił o dostępy, jednocześnie mając dziwne powiązania? Może chciał być zbyt chytry?
– zastanawia się jeden z jego byłych kolegów z komisji.