Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Znany politolog i ekspert ds. bezpieczeństwa z USA pyta: komu służy prowokacyjny antyamerykanizm Czarzastego?

"Komu to służy?" - zastanawia się w mediach społecznościowych Andrew A. Michta, amerykański politolog, w kontekście antyamerykańskich wypowiedzi i działań Włodzimierza Czarzastego. W swoim wpisie zadał dwa kluczowe pytania.

Autor:

Przypomnijmy - 5 lutego ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, Tom Rose, ogłosił natychmiastowe zawieszenie wszelkich relacji z Włodzimierzem Czarzastym. Decyzja ta miała związek z publicznym atakiem pod adresem amerykańskiego przywódcy Donalda Trumpa. Jak podkreślił ambasador, "oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Donalda Trumpa poważnie zaszkodziły naszym doskonałym relacjom z premierem Tuskiem i jego rządem".

Sprawę komentował ostatnio na antenie Telewizji Republika rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego Rafał Leśkiewicz.

To rzeczywiście jest niepokojące, ale też ten sygnał, albo brak sygnału ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych chyba jest jest dowodem tego, że to stanowisko mogło być nie uzgodnione tak do końca pomiędzy panem marszałkiem Czarzastym a ministrem Sikorskim, bo bez wątpienia wystąpienie pana Czarzastego wprawiło w duży kłopot obecnie rządzących 

– ocenił.

Jednocześnie dziennikarze „Gazety Polskiej” ujawnili niejasne relacje Włodzimierza Czarzastego m.in. z Rosjanką Swietłaną Czestnych mającą powiązania z Kremlem. Temat ten został poruszony podczas ostatniego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego wcześniejszych zapowiedzi lidera Lewicy i jego współpracowników wynikało, że ma on zamiar mocno skonfrontować się z prezydentem Karolem Nawrockim, tymczasem z relacji uczestników posiedzenia wynika, że postanowił milczeć podczas omawiania jego sprawy. Dzień później, podczas konferencji prasowej w Sejmie, atakował prezydenta, rozmawiając z dziennikarzami. 

"Komu to służy?"

Postawie, jak i ostatnim wypowiedziom marszałka Sejmu przyjrzał się Andrew A. Michta, amerykański politolog ze Scowcroft Center for Strategy and Security przy Atlantic Council. 

Z reguły nie wtrącam się w wewnętrzne debaty naszych sojuszników z NATO, ale muszę odnieść się do politycznych przepychanek w Polska wokół oficjalnego oświadczenia Marszałka Sejmu, że Polska „nie stanie się amerykańską fortecą” ani „amerykańskim lotniskowcem” w tej części świata.

– napisał politolog na platformie X.

Kontynuował: "przez trzy dekady każdy polski rząd – lewicowy, centrowy i prawicowy – starał się zwiększyć obecność wojskową USA w Polsce, podobnie jak każdy kraj sojuszniczy na wschodniej flance zagrożonej rosyjską agresją".

"Usłyszeć wysokiego rangą polskiego polityka, który zajmuje drugie miejsce w państwie po Prezydencie, skutecznie odwracającego strategię, która definiowała cele Polski przez dekady, rodzi dwa pytania"

- wskazał.

Pytania brzmią: "Czy to jest teraz oficjalna polska polityka, czyli czy oświadczenie Marszałka było skoordynowane z rządem?" oraz "W jaki sposób tego rodzaju prowokacyjna retoryka pomaga wzmacniać relacje transatlantyckie?".

"Jako ktoś, kto od lat opowiada się za stałą obecnością wojsk USA wzdłuż wschodniej flanki NATO, zwłaszcza w korytarzu północno-wschodnim, muszę zapytać: komu to służy?" - zakończył Michta.

 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, x.com

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane