Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Alvin Gajadhur: Obecny minister infrastruktury zapisze się w historii jako grabarz polskiego transportu

W polskim transporcie dzieje się źle. Minister infrastruktury pan Dariusz Klimczak nie ma pomysłu nie tylko na jego rozwój, ale nawet na to, by w ogóle zastopować kryzys, który niestety się pogłębia. Pan Klimczak zapisze się w historii, jako "grabarz polskiego transportu". Polska była dumna ze swoich firm transportowych. Polscy  przewoźnicy byli jednymi z najlepszych, jeśli nie najlepszymi w Europie. A teraz działania Unii Europejskiej, nieuczciwa konkurencja ze strony przewoźników ukraińskich, czy podnoszenie wysokości "myta" przez ministra infrastruktury przynoszą opłakane skutki - mówi dla Niezalezna.pl Alvin Gajadhur, były główny inspektor transportu drogowego i minister infrastruktury, obecnie społeczny doradca prezydenta RP, Karola Nawrockiego.

Niezalezna.pl: Tani i skuteczny transport to niższe ceny wszystkich produktów. Tymczasem w Polsce ubywa przewoźników, w czasie pierwszych czterech miesięcy tego roku zamknęły się 473 firmy z tej branży. Co jest tego przyczyną?

Transport drogowy jest krwioobiegiem gospodarki. Niestety w polskim transporcie dzieje się źle. Minister infrastruktury pan Dariusz Klimczak nie ma pomysłu nie tylko na jego rozwój, ale nawet na to, by w ogóle zastopować kryzys, który niestety się pogłębia. Polska była dumna ze swoich firm transportowych. Polscy  przewoźnicy byli jednymi z najlepszych, jeśli nie najlepszymi w Europie, natomiast działania Unii Europejskiej, wprowadzenie pakietu mobilności, działania Francji, Niemiec, które próbowały ograniczyć liczbę firm transportowych działających w Europie. To wszystko przyniosło opłakane skutki. Choć jednym z największych problemów jest brak zezwoleń pomiędzy Polską i Ukrainą. Przypomnę, że przed wojną, takie zezwolenia były. Wymienialiśmy się, tylu przewoźników z Polski mogło wjechać na Ukrainę, co przewoźników ukraińskich do Polski. Po kilkaset tysięcy rocznie dla każdego kraju.

A teraz szacuje się, że na teren Polski wjeżdża nawet ok. miliona przewoźników z Ukrainy. Takie zezwolenia na przewozy dwustronne nie obowiązują, bo jest umowa Unia Europejska-Ukraina, ale konkurencja ze strony przewoźników ukraińskich, w konsekwencji tego jest nieuczciwa. Oni mogą wywozić towary z Ukrainy, czy przywozić na Ukrainę, natomiast nie mogą prowadzić transportu kabotażowego, np. w Polsce, czyli jeździć po Europie i wykonywać usług pomiędzy różnymi krajami, ale notorycznie to robią. Wjeżdżają na pusto do Polski, tutaj się ładują i rozwożą towar po całej Europie, zabierając polskim przewoźnikom pracę. Pan minister Klimczak, gdy tylko został ministrem infrastruktury, obiecał że doprowadzi do tego, by ta umowa przestała obowiązywać. Nie zrobił tego, umowa była już dwukrotnie przedłużana, teraz obowiązuje do końca marca 2027 r. i „zabija” polski transport. W piątek byłem na spotkaniu z przewoźnikami w Łukowie i atmosfera była bardzo gorąca. Myślę, że gdyby minister Klimczak tam się pojawił zostałby wywieziony przez przewoźników na „taczkach”. Obietnic było bardzo wiele ze strony pana ministra, a nie ma żadnych konkretów. Nic nie zostało spełnione. W lutym tego roku opłaty e-toll, czyli "myto" zostały dodatkowo podniesione o prawie 40 proc. To skandaliczna decyzja w czasie, kiedy branża jest w największym od 25 lat kryzysie. A pan minister jeszcze podnosi opłaty. Czym to może skutkować? 

Efekt może być tylko jeden, zamykanie się firm transportowych. Przedsiębiorstwa, które zamknęły się w tym roku to ewidentnie brak działań ministra Klimczaka i jego wiceministra Stanisława Bukowca. Gdyby prześledzić profile obydwu panów w mediach społecznościowych okazałoby się, że są bardzo aktywni. Otwierają boiska, sale gimnastyczne. Są w OSP, Kołach Gospodyń. Zajmują się wieloma rzeczami, ale niekoniecznie polskim transportem...

Niezalezna.pl: Dwa i pół roku temu pan minister Klimczak obiecał polskim przewoźnikom ustawę, która miała uregulować transport...

Tak. Gdy pan minister podpisywał porozumienie z przewoźnikami, którzy protestowali na granicy w styczniu 2024 roku, wskazał kilka punktów, które obiecał zrealizować. Podał, że w trybie pilnym powstanie ustawa, która m.in., będzie karała spedytorów i nadawców towarów, jeżeli będą zlecać usługi nieuprawnionym przewoźnikom, np. ukraińskim, którzy nie mają odpowiednich zezwoleń na przewóz. Ustawa miała wejść w życie szybko. Pan minister Klimczak kieruje resortem dwa i pół roku, a ustawa nie weszła jeszcze na Radę Ministrów, w Sejmie jest "zamrażarka Czarzastego", a w rządzie mamy "zamrażarkę Tuska".

Dokument leży i nic się nic z nim nie dzieje. Minister Klimczak unika przewoźników. Widuje się tylko przeważnie z jednym zrzeszeniem, raz na bliżej nieokreślony czas. A co skandaliczne, i to ostatnio wybrzmiało, ani razu nie wziął udziału, jako konstytucyjny minister w posiedzeniu Komisji Infrastruktury.  Albo wysyła na nią wiceministrów, albo nie pojawia się na spotkaniu nikt, tak jak ostatnio na posiedzeniu podkomisji. To jest skandal, żeby minister, nie uczestniczył przez dwa i pół roku w posiedzeniach Komisji Infrastruktury. Ani razu.  Za to uwielbia lans, briefingi, z których nic nie wynika. Rzuca na wiatr puste słowa, a efektów jego pracy nie widać. On niestety zapisze się w historii, jako "grabarz polskiego transportu".

Niezalezna.pl: Porozmawiajmy o sytuacji w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego. ITD to niezwykle ważna instytucja, która odpowiada za bezpieczeństwo na drogach, zwraca uwagę na przeładowane tiry, czy sprawdza autokary wiozące dzieci na wycieczki. 20 maja i 3 czerwca br. miały miejsce protesty pracowników. Piotr Stachowiak z "Solidarności" powiedział z goryczą, że inspekcja została powołana by kontrolować, a nie karać, jak ma to miejsce teraz?

To, co dzieje się w GITD, to też jest skandal. Na nic nie  ma pieniędzy, nie rozumiem tej sytuacji. Protestują inspektorzy, którzy długo nie mogli się doprosić, by zaczęto im wypłacać dodatki stażowe, które zmieniły się w związku z nowelizacją Kodeksu Pracy, od 1 stycznia tego roku. Pani minister Dziemianowicz-Bąk chwaliła się, że wprowadziła ważną zmianę i wszystkie wcześniejsze umowy, np. zlecenia będą się wliczały do stażu pracy. To dobry pomysł, ale akurat w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego nikt nie pomyślał o tym, by zabezpieczyć na to środki. To się skończyło tak, że przez kilka miesięcy GITD nie wypłacał pracownikom wyższych dodatków.

Dopiero, gdy ja zacząłem interweniować w sprawie i pisać, te dodatki, czy na nowo wyliczone nagrody jubileuszowe zaczęły być wypłacane. Teraz są symboliczne nagrody dla pracowników, bo Fundusz Nagród został przekierowany na dodatki. Pracownicy w żaden sposób nie są motywowani do pracy, w tej instytucji jest marazm. Rozpoczął go jeszcze pan Czapiewski, mój następca na stanowisku szefa GITD, którego ostatecznie wyrzucili pan Tusk i pan Klimczak, bo ta instytucja została „zaorana”. 

Dzieje się tam bardzo, bardzo źle. Inspektorzy są służbą cywilną, nie - mundurową, mimo że noszą mundury. Gdy byłem ministrem infrastruktury przygotowaliśmy w bardzo szybkim tempie projekt ustawy, by inspektorzy stali się służbą mundurową, bo to też pomogłoby walczyć z nieuczciwą konkurencją przewoźników zagranicznych. Praca inspektorów na drugą zmianę jest sporadyczna, w nocy praktycznie inspektorów nie ma. A teraz, gdy trwają protesty, pracują praktycznie wyłącznie na jedną zmianę. Przewoźnicy, którzy jeżdżą późnym wieczorem i w nocy mogą się czuć niemal bezkarni. Chcieliśmy wprowadzić nowe zasady służby mundurowej, ustawa przeszła przez rząd, ale później pan minister Klimczak z moim następcą wyrzucili ją do kosza, bo powiedzieli, że wprowadzą lepszą. Minęło jednak dwa i pół roku i nie ma żadnej ustawy, nie dzieje się nic. Minister obiecywał w 2024 roku, że ustawa szybko się pojawi, bo ta stworzona przez Prawo i Sprawiedliwość była zła i trzeba zrobić nową, ale nie ma żadnej. Pracownicy są sfrustrowani, bo mogliby dzięki nowym zasadom skuteczniej kontrolować zagranicznych przewoźników, ale mają związane ręce. W GITD pracownicy w ogóle skarżą się na mobbing, na to że ta instytucja, tak naprawdę tonie.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka