Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Afera powodziowa. Pojawiło się nazwisko prezydenta Jeleniej Góry. "Nikt nie chciał się podpisać pod tym wałem"

Na jaw wychodzą kolejne ustalenia dotyczące afery powodziowej. Jak wskazał poseł Rozwoju Plus, były minister cyfryzacji, Janusz Cieszyński, pod zaświadczeniem, na podstawie którego spółka sąsiada działaczki KO zainkasowała ok. 3 mln zł, podpisał się sam prezydent Jeleniej Góry. - Według moich informatorów jeleniogórscy urzędnicy nie chcieli się podpisać pod tym wałem. I dlatego dokument podpisał sam Łużniak - dodał Cieszyński.

Blisko 4,5 mln zł publicznej pomocy przeznaczonej dla przedsiębiorców poszkodowanych przez powódź trafiło do trzech firm związanych z Dziwiszowem (pow. jeleniogórski) na Dolnym Śląsku. Jak ustaliła Wirtualna Polska, jedną prowadzi mąż działaczki KO i (byłej już) wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego Anny Konieczyńskiej, druga należy do jej sąsiada, a trzecia do właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządem.

Firma AMARCORD, należąca do męża Anny Konieczyńskiej, otrzymała 200 tysięcy złotych. Z kolei spółka sąsiada małżeństwa zainkasowała łącznie aż 3,2 miliona złotych z różnych programów pomocowych. Na liście znalazła się również Agencja Reklamy i Promocji "Dami", właściciel lokalnej telewizji, której wypłacono ponad milion złotych w dwóch transzach. 

Najbardziej szokujący w całej sprawie jest fakt, że pod wskazanymi adresami najprawdopodobniej w ogóle nie było powodzi.

W całej sprawie doszło do odwołania zarządu oraz rady nadzorczej KARR, a w sprawie śledztwo wszczęła Prokuratura Europejska (EPPO). W ostatnich dniach doszło do przeszukań, zatrzymań i aresztowań w związku z prowadzonym postępowaniem.

Zdecydowane działania zapowiedzieli ws. wyjaśnienia nieprawidłowości posłowie klubu Rozwój Plus.

- Przeanalizujemy ponad 9000 wniosków o udzielenie pomocy publicznej w związku z powodzią, wejdziemy do ARR w Jeleniej Górze, do samorządu, dopytamy o kopie dokumentów, na podstawie których wypłacano miliony złotych. Nie może być tak, że ludzie, którzy dostają największe dotacje, to są ludzie przypadkiem powiązani, sąsiedzi prominentnych działaczy KO, którzy później decydują o przyznaniu finansowania - mówił 11 sierpnia Janusz Cieszyński.

"Podpisał się sam Łużniak"

Dziś Cieszyński pokazał dokumenty.

"Najważniejsze zaświadczenie wykorzystane do okradania powodzian wydał osobiście prezydent Jeleniej Góry Jerzy Łużniak (oczywiście z PO). Dlaczego zrobił to on, a nie urzędnicy?" - zapytał poseł Rozwoju Plus.

Wskazał, że wraz z posłanką Marzeną Machałek, w jeleniogórskim ratuszu pytał o procedury wydawania zaświadczeń dla powodzian. Były do tego kompetentne w ratuszu dwa wydziały. Potwierdzać mają to dokumenty.

"Inaczej ma się sprawa z zaświadczeniem wykorzystanym do uzyskania prawie 3 mln korzyści [przez spółkę Kadalore].  Wydano je aż 10 miesiecy po przejściu powodzi... Według moich informatorów jeleniogórscy urzędnicy nie chcieli się podpisać pod tym wałem. I dlatego dokument podpisał sam Łużniak" - zaznaczył Cieszyński i pokazał skan dokumentu.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polityka