Bańka pękła, pozostał wstyd
W ostatnim czasie mieliśmy w Polsce do czynienia ze scenariuszem obalenia legalnej władzy.
Awanturze towarzyszyły masowe awarie w infrastrukturze teleinformatycznej i elektrycznej. To wszystko, wraz z zalewem czarnej propagandy, miało doprowadzić do odebrania rządowi poparcia społecznego, jak również do pęknięć w samym obozie władzy. Być może przewidziane były również i inne działania. Pucz jednak się nie udał. Kluczowa dla wygaszenia konfliktu była zmiana narracji przez Prawo i Sprawiedliwość w sprawie zasad pracy dziennikarzy na terenie parlamentu, a także demonstracja klubów „Gazety Polskiej” w obronie demokracji. Polacy zobaczyli, że nie ma żadnego społecznego buntu, tylko nieudolny projekt przewrotu sygnowany przez zwyczajnych nieudaczników. Zamiast tragedii wyszła farsa. W zasadzie Prawo i Sprawiedliwość powinno się modlić, żeby kilkunastoosobowy „ciamajdan” stał przed Sejmem jak najdłużej. Taka kompromitacja utrwali się społeczeństwu w pamięci na lata.