Polska atakowana, bo nieposłuszna
Organa Unii Europejskiej nadal atakują Polskę, tak jak czynią to od dwóch lat – od czasu, kiedy w wyniku demokratycznych wyborów polski parlament wyłonił nowy rząd.
Organa Unii Europejskiej nadal atakują Polskę, tak jak czynią to od dwóch lat – od czasu, kiedy w wyniku demokratycznych wyborów polski parlament wyłonił nowy rząd.
Żyje się coraz radośniej, oddycha się coraz swobodniej. Od 7 grudnia słońce świeci jaśniej, powietrze stało się czystsze, a słowiki śpiewają bezustannie. Nawet zima postanowiła skończyć się przed Bożym Narodzeniem.
Szlag mnie niemal trafił. Proszę wybaczyć słownictwo. I tak nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić postępowanie dziczy spod znaku „Obywateli RP” (bardziej pasuje UB), która rzuciła się pod Sejmem na reporterkę TVP Info.
Mateusz Morawiecki okazał się sprawnym ministrem finansów, jednak nadzieje związane z przedstawionym przez niego planem modernizacyjnym wciąż jeszcze nie zaczęły się spełniać. Jak na razie lepsze efekty przynoszą reformy społeczne, z programem 500+ na czele.
Parę dni temu na Uniwersytecie Jagiellońskim miała się odbyć konferencja naukowa organizowana przez Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie oraz Instytut Pediatrii Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego pt. „Prawo dziecka do życia”. Niestety, tak się nie stało.
Zacznijmy od parafrazy klasyka: „Daremne żale, próżny trud” opozycji. Exposé nowego premiera pokazało, że Prawo i Sprawiedliwość nie zlekceważyło zwykłych ludzi. Prospołeczna polityka, choć teraz z mocniej zaakcentowaną strategią rozwoju, to wciąż priorytet obozu władzy.
„Ja, szanowni Państwo, spędziłem w tym miejscu kilka tygodni swojego życia, może najważniejszych tygodni swojego życia, i pamiętam, kto był wtedy po której stronie. My jesteśmy tu, gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO” ‒ pamiętają Państwo te słowa premiera Jarosława Kaczyńskiego? Wypowiedział je podczas wiecu poparcia dla rządu 1 października 2006 r. na terenie Stoczni Gdańskiej.
Kolejne zatrzymania VAT-owskich przestępców dokonane przez CBA wskazują, że służba ta działa. To cieszy. Jednak przekręty podatkowe często wiążą się także z korupcją i praniem brudnych pieniędzy.
Przyznam się – prenumeruję cyfrowe wydanie „Gazety Wyborczej”. Jednak mam grubą skórę i jestem zaszczepiony na michnikowszczyznę. Podejrzewam jednak, że większość subskrybentów nie jest. I to do nich trafia jad, taki jak tekst, który jako wybrani otrzymali w środowy wieczór.
Nałożona przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji na TVN kara finansowa wywołała furię wśród miłośników totalnej opozycji. Sięgnięto po zwyczajowe argumenty, czyli zagranicę („co powiedzą na to inni”) oraz ulicę („polityczna zemsta, będą protesty”).
To niezwykle symboliczne – tuż przed rocznicą wprowadzenia stanu wojennego, który miał zdławić rewolucję Solidarności, premierem Polski zostaje chłopak z jej podziemnego, antykomunistycznego nurtu. Od lat wiadomo, co trzeba zrobić – dokończyć rewolucję Solidarności, zbudować wolną, sprawiedliwą i wyzbytą obciążeń postkomunistycznych Polskę.
Podważanie kompetencji przywódczych Jarosława Kaczyńskiego mogło zakończyć się rozpadem obozu rządzącego.
Marsze pro-life we Francji, głośna obrona krzyża na pomniku Jana Pawła, podchwycona przez Irlandczyków publiczna modlitwa różańcowa na granicy wyspy - to wszystko pokazuje, że postawa polskich katolików jest obserwowana, a przykład inspirujący.
Kiedy na ostatnim nadzwyczajnym zjeździe klubów „Gazety Polskiej” minister Antoni Macierewicz zaproponował jeszcze jedno spotkanie w tym roku, trochę powątpiewaliśmy, czy do takowego dojdzie. Okazało się, że pan minister jednak znalazł dla nas czas i w ostatnią sobotę w Spale mieliśmy okazję porozmawiać z nim o najważniejszych sprawach, które nurtują Polaków.
Gdyby chcieć nakręcić serial sensacyjny o niezwykłych działaniach przedstawicieli naszego państwa, jego bohaterami niekoniecznie musieliby być funkcjonariusze ABW czy Agencji Wywiadu. Mogliby nimi być pracownicy wydziału strat wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Jechałem autobusem linii jakiejś tam, gdzieś tam i kiedyś tam. Czytałem akurat „Gazetę Polską Codziennie”. Artykuł Piotra Lisiewicza – myślę, że to ważne dla tej historii. I nagle wszedł on. Sapał. Gdy stawiał kroki, autobus uginał się pod ciężarem jego nienawiści. Oczy płonęły mrokiem. Powietrze wokół niego zamieniało się w parę wodną. Czułem siarkę. Najpierw dotknął mnie jego cień. Potem poczułem drobinki potu spadające na moją gazetę.
Bezsprzeczne jest pokrewieństwo intelektualne między posłanką Joanną Scheuring-Wielgus a „Farmazonem” – indywiduum, które napadło na dziennikarkę TVP Info, wstrętnie ją wyzywając.
Nominacja Mateusza Morawieckiego na stanowisko premiera tak przeraziła postkomunę i reprezentującą jej interesy PO, że z tego wszystkiego postanowiono ogłosić Donalda Tuska profesorem. Pretekstem było to, że bliski współpracownik Angeli Merkel otrzymał tytuł doktora honoris causa na jednym z węgierskich uniwersytetów.