Tusk – pozorny atut opozycji
Bilans dwóch kadencji szefa Rady Europejskiej sprawia, że jest on obciążeniem dla opozycji. Albo „nic nie może” (organizuje obrady RE i ogłasza jej decyzje, ale nie wpływa na nie), albo jest „królem Europy”.
Bilans dwóch kadencji szefa Rady Europejskiej sprawia, że jest on obciążeniem dla opozycji. Albo „nic nie może” (organizuje obrady RE i ogłasza jej decyzje, ale nie wpływa na nie), albo jest „królem Europy”.
Były już wicekanclerz Austrii Heinz-Christian Strache chętnie dał się skorumpować Rosjance podającej się za krewną rosyjskiego oligarchy Igora Makarowa. Obiecał jej intratne państwowe kontrakty i snuł rozważania, jak ominąć w tym celu prawo swojego kraju.
Regulacja firm odszkodowawczych, która jest procedowana w Sejmie, to jedna z istotniejszych spraw, jakimi w ostatnim czasie zajmuje się parlament. Dotyczy dużego rynku, który regulacjom poddać się nie chce. Nowe prawo jest jednak niezbędne. Ze względu na bezpieczeństwo osób poszkodowanych w wypadkach.
„To se uż ne vrati, pane Havranek”, jak mówią nasi sąsiedzi z południa, mając na myśli coś, co już na szczęście nie wróci. Ten zwrot znakomicie pasuje do frekwencji podczas manifestacji zapowiadanej jako marsz „Polska w Europie”, zorganizowanej w Warszawie przez Koalicję Europejską.
Majowy Berlin. Do wyborów do Parlamentu Europejskiego zostało kilka dni. Niemiecka stolica w niemrawym nastroju kampanijnym, na Charlottenburgu uliczni kaznodzieje wieszczą koniec świata, na głównej ulicy handlowej, czyli słynnym Kudammie, trwa wystawa oldtimerów, kafejki Ostkreuzu są tak zapełnione, że szpilki nie wciśniesz. O zbliżających się wyborach świadczą tylko latarnie oblepione partyjnymi plakatami. Piętrowe konstrukcje z hasłami AfD, Linke, prześmiewczej Die Partei czy Zielonych układają się w egzotyczne koalicje.
Król Europy wypowiedział ostatnio bon mot, który, zapewne nieintencjonalnie, okazał się idealnym podsumowaniem zarówno jego drogi politycznej, jak i ewolucji jego formacji partyjnej. „Kwintesencją Europy jest to, że ludzie się lubią (…), uśmiechają się do siebie”.
Od dawna nic mnie tak nie ucieszyło, jak decyzja ogłoszona przez premiera Mateusza Morawieckiego o wprowadzeniu dodatku 500+ dla osób całkowicie pozbawionych możliwości samodzielnego utrzymania z powodu niepełnosprawności. Taka sytuacja życiowa potencjalnie może dotyczyć każdego z nas, bo wiadomo, licho nie śpi…
Trudno być aż tak naiwnym, by nie zdawać sobie sprawy, że Rosjanie nie tylko pilnie obserwują, co dzieje się u nas, ale poprzez swoje służby wywiadowcze starają się mieć wpływ na sytuację po każdej stronie barykady. W końcu już za chwilę wybory do Parlamentu Europejskiego, a jesienią do Sejmu i Senatu RP. Jakich metod używa więc Kreml?
Pamiętają Państwo pana Wolfa? Postać, którą w filmie Quentina Tarantino „Pulp Fiction” gra Harvey Keitel? Człowiek pojawia się u boku dwóch gangsterów, kiedy trzeba posprzątać po pewnym niecodziennym wypadku samochodowym. Chociaż precyzyjniej byłoby powiedzieć: po wypadku, jaki nastąpił w samochodzie, bo główni bohaterowie filmu jadąc autem, które podskakuje na wyboju drogi, przypadkowo pozbawiają życia swojego kompana.
Działaczka LGBT i KOD sprofanowała święty wizerunek, przed którym przez ostatnie wieki modliły się dziesiątki milionów Polaków.
Finisz kampanii wyborczej w wykonaniu PiS praktycznie sprowadza się do jednego, mianowicie próby mobilizacji elektoratu wiejskiego i tego z mniejszych miast. Mówienie o tym, że wybory do Parlamentu Europejskiego mają swoją specyfikę, to nie tylko banał, lecz szereg prawd zawartych w banale, między innymi najniższa frekwencja jest powszechnie znanym faktem.
Znany patriota dzień i noc walczący z amerykańską okupacją Polski i okrutną wojną, na którą Donald Trump wysyła młode pokolenie Polaków celem ich wygubienia, by zrobić miejsce dla Żydów, nie zdecydował jeszcze, gdzie ta wojna się toczy. Przeciwko Rosji, Ukrainie czy Iranowi.
Kilka migawek z ostatnich dni. Grzegorz Schetyna straszący członków komisji śledczej do spraw wyłudzeń podatku VAT. Kodziarska barbaria wspinająca się na pomnik smoleński, profanacja obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, radykałowie szukający okna na wschód, które ma pozwolić im dochrapać się do władzy, brutalne ataki na kluby „Gazety Polskiej”, wreszcie Leszek Jażdżewski, bulterier Tuska, obsobaczający ku uciesze swojego patrona wszystko, co dla Polaków najświętsze.
PGNiG szacuje, że z pokładów metanu uwięzionego w kopalniach węgla kamiennego jest w stanie wydobyć 1,5 mld m sześc. rocznie. Jest to jedna dziesiąta obecnego zużycia krajowego, a zatem znacząca ilość, którą można pozyskać, wykorzystując to, co mamy w kopalniach, jednocześnie pozwalając na przedłużenie życia tych zakładów.
Na 16. Millennium Docs Against Gravity Film Festival można obejrzeć najnowszy film rosyjskiego dokumentalisty Witalija Manskiego, zatytułowany „Świadkowie Putina”. To nie jest fabuła, ale film dokumentalny, oparty na wielu nigdy wcześniej niepublikowanych materiałach poświęconych prezydentowi Rosji.
Trzęsienie ziemi w kwestii skandali seksualnych w Kościele już było, teraz przyjdzie czas na stopniowe eskalowanie napięcia. Tak najkrócej – posługując się krótkim opisem tego, jak swoje filmy robił mistrz suspensu Alfred Hitchcock – można rozpisać scenariusz na najbliższe tygodnie i miesiące w Kościele i Polsce. Kolejne ofiary będą się ujawniać, a skandale sięgać coraz wyżej.
Kanclerz Niemiec zapowiedziała, że kończy swoją polityczną karierę. Nie cieszcie się, jedni, i nie martwcie, drudzy. Nie nastąpi to od razu ani za parę miesięcy, ale dopiero za… dwa i pół roku. Czemu Frau Bundeskanzlerin informuje o tym już teraz? Po pierwsze, by uspokoić jej krytyków, którzy martwili się, że będzie kandydowała po raz piąty. Po drugie, żeby pokazać, że kontroluje sytuację w Berlinie, bo zamierza rządzić do jesieni 2021 r. włącznie. Po trzecie, to czytelny sygnał, że nie będzie się ubiegała o stanowisko przewodniczącej Rady Europejskiej po nieszczęsnym Donaldzie Tusku, który kończy kadencję późną jesienią 2019 r.
W ciągu zaledwie czterech dni film braci Sekielskich był odtwarzany na YouTubie blisko 15 mln razy. I nie ma co się dziwić – wreszcie powstał wstrząsający dokument, nawet jeśli niepozbawiony wad. To zupełnie inny wymiar dyskusji o problemie Kościoła niż głosy antyklerykałów czy fabularny „Kler”.