Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard Czarnecki,
18.05.2019 08:48

Angela Merkel i…

Kanclerz Niemiec zapowiedziała, że kończy swoją polityczną karierę. Nie cieszcie się, jedni, i nie martwcie, drudzy. Nie nastąpi to od razu ani za parę miesięcy, ale dopiero za… dwa i pół roku. Czemu Frau Bundeskanzlerin informuje o tym już teraz? Po pierwsze, by uspokoić jej krytyków, którzy martwili się, że będzie kandydowała po raz piąty. Po drugie, żeby pokazać, że kontroluje sytuację w Berlinie, bo zamierza rządzić do jesieni 2021 r. włącznie. Po trzecie, to czytelny sygnał, że nie będzie się ubiegała o stanowisko przewodniczącej Rady Europejskiej po nieszczęsnym Donaldzie Tusku, który kończy kadencję późną jesienią 2019 r.

To pośrednio wzmacnia kandydaturę jej rodaka i pupila, szefa frakcji Europejskiej Partii Ludowej w europarlamencie Manfreda Webera na stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej. Gdyby go wybrano, byłby to również osobisty sukces dla „rozprowadzającej” go Merkel. Co z tego wszystkiego wynika dla Polski? Będziemy współpracować z każdym szefem rządu u każdego naszego sąsiada. Merkel znamy – jej plusy i minusy też. Może czas się bliżej zapoznać z Annegret Kramp-Karrenbauer, która zapewne zostanie następcą Merkel? Wszystko po to, aby skutecznie bronić polskich interesów.

 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane